Kończą się nasze wakacje. Zawijamy się w stronę domu, ale jeszcze wiele przed nami.
Kończymy nasz krótki pobyt na Słowenii. Zdajemy sobie sprawę, że nie możemy mówić o poznaniu kraju. Wjechaliśmy zaledwie kilkadziesiąt kilometrów w jego głąb. Wiemy jednak, czego możemy oczekiwać w przyszłości.
Zaskakuje nas to jak szybko zmienia się kultura. Przecież 20 km dalej byliśmy we Włoszech. Inny język inne ceny, inna żywność w sklepach. Zwłaszcza na działach mięsnych z asortymentem bardziej podobnym do naszego. Chociaż ten trój styk granic jest bardziej widoczny w Włoszech, gdzie nazwy miejscowości występują w kilku językach.
My cofamy się kilka kilometrów w kierunku Włoch, a by na wysokości miejscowości Podkoren odbić w słoweńską drogę 201 w kierunku przejścia granicznego z Austrią na przełęczy Wurzen. Znów trafiamy na ciekawą drogę. Zwłaszcza po stronie austriackiej czeka nas przejazd długości kilkudziesięciu kilometrów z kilkunastostopniowym zjazdem. Znów silnik ciężko pracuje na niskich biegach, a hamulce i tak się grzeją. Bardziej płasko robi się dopiero w okolicach Villach.
Zdjęcie. Zjazd do Austrii przez przełęcz Wurzen.
Dla tych zainteresowanych, po minięciu przełęczy można zrobić przerwę w muzeum wojskowym Bunkermuseum Wurzenpass, którego reklamę w postaci stojącego na poboczu drogi czołgu T-34 mija się trochę wcześniej.
Przejazd autostradą, na szczęście był nudny, to znaczy nie było żadnych sensacji na drodze. Jedyną atrakcją jest fakt, że jedziemy przez Austrię, więc przynajmniej jest co podziwiać po obu stronach drogi. Oczywiście odpowiedni komentarz wyrywa się przed punktem poboru opłat w okolicach Sankt Michel. Nie dość, że płacisz winietę za przejazd, to jeszcze tu dajesz dodatkowy haracz.
Zdjęcie. Nawet zwykły przejazd przez Austrię może sprawiać dużo przyjemności z podziałania otoczenia.
Nadeszła ta chwila kiedy musimy opuścić wygodną autostradę i przemieścić się trochę drogami lokalnymi naszym celem jest znane nam już Obertraun koło Hallstattu. Jedziemy pięknymi, klimatycznymi drogami. Nie licz, że pojedziesz szybciej niż 50-70 km/h.
Zdjęcie. Chwilę przed dojazdem do Hallstatt. W dole widoczne jezioro o tej samej nazwie.
Obertraun
Herezje na drodze pojawiają się w okolicach Hallstattu, gdzie ludzie szukają wjazdu na parkingi, chociaż obsługi i tak kierują ich dalej z powodu zapełnienia. I tak jest prawie do samego Obertraun.
W Obertraun zatrzymujemy się na wydzielonej z ogólnego parkingu części dla kamperów. Jestem trochę zaskoczony, ponieważ ostatnim razem nie było tu trochę ciaśniej. Dzisiaj mogę wybrać nawet jakieś miejsce. Opłacamy postój i lecimy sprawdzić, czy jezioro jest na swoim miejscu. Jest.
Zdjęcie. Nirvana na parkingu w Obertraun.
Jest nawet lepiej niż poprzednio. Na plaży luz, a woda jest świetna. Znacznie lepsza niż ostatnim razem. Prawie do końca dnia spędzam aktywnie czas nad jeziorem zażywając kąpieli i korzystając z SUP-a. Prawie, ponieważ przegonił nas deszcz. Na szczęście i tak już mieliśmy kończyć.
Zdjęcie. Widok na Hallstatt od strony Obertraun.
Podsumowanie
Koszt postoju na Camp Spik – 60,00 € za noc.
Przejazd Gozd Martuljek – Obertraun – 213 km.
Dodatkowy koszt przejazdu autostradą a10 w Austrii – 13,50 €.
Wskazówki
Na większości zjazdów z autostrady A10 ustawione są znaki zakazu dopuszczające jedynie możliwość dojazdu do miejscowości docelowych w głębi Austrii. Ma to zapobiegać omijaniu płatnych odcinków autostrady i odciążyć lokalny system drogowy. Jest to egzekwowane. Możesz spotkać się z sytuacją, że zostaniesz zatrzymany i zapytany o miejsce docelowe podróży.
Rozpoczynamy kolejny dzień w Słowenii. Tym razem jedziemy do miejscowości Mojstrana. Wykorzystujemy możliwości jakie daje gmina Kranjska Gora udostępniając darmowe przejazdy na trasie Planica – Kranskaja Gora – Mojstrana.
Zdjęcie. Jeszcze śpiący kamping, a w górach festiwal wschodzącego słońca.
Bus kursuje zgodnie z ustalonym rozkładem. Możesz znaleźć go na recepcji kampingu na rozłożonych tam ulotkach. Pojazd odjeżdża bezpośrednio z placu przed recepcją kampingu. Nie tylko my wpadliśmy na ten pomysł. Czeka z nami jeszcze kilka osób z kampingu.
Zdjęcie. Taki malutki bus kursuje na linii Planica – Kranskaja Gora – Mojstrana.
Trochę zaczynamy obawiać się, kiedy z daleka widzimy jaki pojazd podjeżdża. Kilkunastoosobowy bus nie wzbudza zaufania jeśli chodzi o ilość miejsc, tym bardziej, że kamping jest w środku trasy. Nic bardziej mylnego. Pojazd przyjechał pusty. Wszyscy się zmieścili i została jeszcze połowa wolnych miejsc. Do pokonania jest trasa o długości 10 km. Przejazd zajmuje nam około 20 minut. Bus zatrzymuje się na przystanku w centrum miejscowości Mojstrana. Przystanek ten może stanowić punkt przesiadkowy do dalszego zwiedzania.
Zdjęcie. Mojstrana. Widok od doliny Vrata.
Mojstrana jest niewielką zwartą miejscowością położonej na poboczu drogi Jasenice – Kranjska Gora. Dla nas stanowi punkt wyjściowy do odwiedzenia polodowcowej doliny Vrata zaczynającej się przy północnej ścianie Triglava (2864 m), najwyższego szczytu Alp Juliańskich, w których się znajdujemy. Triglav zresztą znajduje się na herbie i fladze Słowenii.
Zdjęcie. Jeszcze nie opuściliśmy miejscowości, a już jest co podziwiać.
Środkiem doliny przepływa Triglavska Bistrica. Miejscowość leży bezpośrednio przy zboczu gór stanowiących raj dla alpinistów. Pierwszy szlak dla nich znajduje się dosłownie na pierwszej ścianie skalanej zaraz za ostatnimi zabudowaniami.
Szukamy znaków szlaku. Przechodzimy obok Słoweńskiego Muzeum Górskiego. Wchodzimy na ścieżkę biegnącą wzdłuż Triglavskiej Bistricy. Szlak spokojny, w miarę łatwy do pokonania. W związku z tym, że biegnie w większości lasem wykorzystuje się każdą przerwę na podziwianie rwącej górskiej rzeki oraz okolicznych szczytów.
Zdjęcie. Początek trasy przebiega wzdłuż Triglavskiej Bistricy.
Pericnik
Niestety szlak ma taki przebieg, że musimy zejść na jezdnię. Na szczęście do przejścia nie jest szczególnie duży odcinek, tak około 500 metrów. Ruch się zagęszcza. Zbliżamy się do jednego z ciekawszych miejsc, wodospadu Pericnik. Najpierw jednak czeka nas trochę wysiłku. Oczywiście możesz zobaczyć wodospad z drogi, ale to nie to samo. Polecam wejść jedną ze ścieżek bezpośrednio pod wodospad. Dosłownie, bezpośrednio pod. Wodospady są dwa, górny i dolny. Do dolnego można dotrzeć ścieżkami z obu stron wodospadu. Do górnego tylko z jednej.
Zdjęcie. Wodospad Pericnik.
Utworzone nawisy skalne umożliwiają przejście bezpośrednio za wodospadem. W ciepły dzień, to nawet ciekawe doświadczenie. Najpierw przechodzisz przez deszcz spadających kropel z pionowej skały, a potem trafiasz na wodę zaciekającą pod nawis. Doskonałe miejsce do zrobienia uroczych pamiątkowych zdjęć. Czasem trzeba chwilę poczekać żeby trafić na ujęcie bez dodatkowych ludzi, ale opłaca się.
Zdjęcie. Można przejść pod wodospadem Pericnik na jego drugą stronę.
My oczywiście zaliczamy przejście pod wodospadem. Stwierdzamy, że wrażenia są lepsze niż przy szwajcarskim wodospadzie Staubbachfall w Lauterbrunnen. Czeka nas jeszcze górny wodospad. Może nie jest tak spektakularny jak dolny, ale jest ciekawsze przejście. Ja musiałem przeciskać się pod nawisem prawie na czworaka, a głowicami kijków trekkingowych zamocowanych przy plecaku zostawiałem ślad na skale powyżej. Wrażenia są w każdym razie bardzo przyjemne.
Zdjęcie. Zgornji Pericnikov slap, czyli górny wodospad w całej okazałości.Zdjęcie. Ujęcie z wnętrza wodospadu. Polecamy.
Nie wracamy, a kontynuujemy przejście ścieżką w stronę Mojstrany licząc na zejście na ścieżkę poniżej. Nic się na to nie zapowiada, więc zawracamy. Ścieżka wąska z dużą ekspozycją pionową. Może niektórym sprawiać problemy.
Zdjęcie. Ścieżka od górnego wodospadu w stronę Mojstrany. Nie nasz kierunek, więc za chwilę zawracamy.
Wracamy pod górnym wodospadem i schodzimy drugą ścieżką od wodospadów w stronę drogi. Warto zboczyć na chwilę z asfaltu.
Zdjęcie. Wodospad Pericnik, widok z szosy. Warto podejść bliżej.
Galerije
Niestety z asfaltem nie rozstaniemy się przez dłuższą chwilę. Nasz szlak prowadzi bezpośrednio drogą. Na dodatek droga zaraz za wodospadami Pericnik wznosi się. Znak przy drodze ostrzega przed 25% podjazdem. Dużo. W ten sposób do pokonania jest odcinek o długości 1,5 km o przewyższeniu 128 metrów. Dopiero tam schodzimy z drogi i ścieżką po warstwicy idziemy w stronę parkingu Aljazev dom v Vratih. Udaje nam się zatrzymać na kolejnym punkcie widokowym z pięknym widokiem na otoczenie doliny Triglavskiej Bistricy.
Zdjęcie. Widok z punktu widokowego na dolinę Triglavskiej Bistricy.
Przed nami jeszcze jedna atrakcja geologiczna tak zwana Galerije. Jest to przejście pod nawisem skalnych utworzonym przez przepływające wody płynącej teraz poniżej rzeki. Trzeba przyznać, że bardzo widowiskowe przejście, chociaż trochę krótkie.
Przed nami ostatni odcinek szlaku i wychodzimy na parking Aljazev dom v Vratih.
Trudna droga powrotna
Na parkingu czeka już bus, który ma zawieźć nas do Mojstrany. Trochę źle wyszło, że nie możemy pokręcić się po okolicy, ale jakoś trzeba wrócić na dół. Wbrew pozorom zostaną chyba tylko jeszcze dwa przejazdy, a w miedzy czasie mamy przesiadkę na busa do naszego kampingu.
Zdjęcie. Parking Aljazev dom v Vratih. Otoczenie i tak warte zobaczenia.
Na następny raz należy rozważyć, czy nie opłaca się jednak poczekać chwilę w Mojstranie. Zabrać się busem w głąb doliny Vrata i stamtąd wracać na piechotę do miejscowości. Zastanówcie się nad taką formą zwiedzania doliny.
Nam udaje się zabrać do busa. Wbrew pozorom jest pełen już na pierwszym przystanku. W zasadzie sytuacja nie zmienia się samej Mojstrany. Pojedyncze osoby wysiadają lub wsiadają po drodze. W Mojstranie mamy zapas pond godziny do naszego busa. Wykorzystujemy czas na odpoczynek. Kilkanaście minut przed odjazdem udajemy się na przystanek. Nie jesteśmy jedyni. Część turystów jedzie w dolinę Vrata, a my nadal czekamy na naszego busa. Po kilkunastu minutach oczekiwania jeden z niemieckich turystów dzwoni do informacji turystycznej, by dowiedzieć się, że nasz bus odjechał kilkanaście minut przed czasem, ponieważ … nikogo nie było na przystanku. Chyba ktoś jest niepoważny. Za radą informacji wszyscy „radośnie” pomknęliśmy na główną drogę, żeby zabrać się autobusem rejsowym Arrivy, tak tej samej która jeździ u nas, w kierunku kampingu.
W ten oto sposób z większymi lub mniejszymi przygodami dotarliśmy na kamping kończąc dzień w dolinie Vrata.
Podsumowanie
Przejazd Kamp Spik – Mojstrana – bezpłatny z wykorzystaniem komunikacji gminnej.
Przejazd parking Aljazev dom v Vratih – Mojstrana – bezpłatny z wykorzystaniem komunikacji gminnej.
Opłata za bilet Mojstrana – Gozd Martuljek – 2,10 €.
Opłata za postój pojazdem w okolicach wodospadu Pericnik – 5,00€/2 godz.
Opłata za postój na parkingu Aljazev dom v Vratih – samochód osobowy 4,00€/godz, 25,00€/doba, autobus – 50,00€/doba
Trasa wycieczki – 11,2 km. Przewyższenie 573 m, spadek 243 m.
Wskazówki
W trakcie naszego pobytu przyjazdy busów do Mojstrany i z powrotem oraz w dolinie Vrata były totalnie rozjechane. Za każdym razem czas przyjazdu odjazdu następnego pojazdu mijał się o 0,5 do 1 h. Dlatego wybraliśmy wariant z przejściem o własnych siłach.
Jeśli Ci się uda proponuję pokonanie doliny w następujący sposób. Przejazd z Mojstrany do przystanku końcowego z wykorzystaniem busa. Powrót o własnych siłach.
W trakcie naszego pobytu można było wjechać w dolinę pojazdem. Większość parkingów w dolinie jest jednak płatna.
Trwały prace nad zamknięciem doliny. Zaraz za Mojstraną prowadzone były prace budowalne przy nowym parkingu oraz instalacji szlabanów na wlocie do doliny. Prawdopodobnie od każdego wjeżdżającego pojazdu zostanie wkrótce pobrana opłata. Nie będzie darmowego wjazdu. O ile w ogóle będzie.