Wakacje 2024 – Dzień 7 – Grindelwald – Mannlichen

Zostajemy w Grindelwaldzie pomimo tego, że skończyły nam się wszystkie przywileje za które zapłaciliśmy

Podjęliśmy decyzję o przedłużeniu pobytu w Grindelwaldzie o jeden dzień. Duży wpływ na to miała poprawa pogody i perspektywy jakie przed nami się otworzyły.

Chcemy skorzystać z kolejki linowej na Mannlichen (2345 m.n.p.m). Liczymy na widok w stronę miejsca, które odwiedziliśmy kilka lat temu, czyli dolinę Lauterbrunnen.

Mannlichenbahn

Tym razem rozpoczynamy blisko kampingu. Startujemy z terminala kolejek Eiger Express i Mannlichenbahn. Bilety kupujemy bez oczekiwania w kolejce z wykorzystaniem rozstawionych biletomatów. Masz do wyboru wiele dostępnych wersji przejazdów, które możesz wykorzystać stosownie do swoich potrzeb. Do biletomatów nie było w zasadzie kolejki. Większy ogonek ustawiony jest do kas biletowych.

Z marszu wchodzimy do wagonika kolejki. Mamy „prywatny” wagonik do wykorzystania. Akurat w tym momencie nie ma za wielu chętnych do wjazdu na górę. Przejazd jest długi jak na tego typu kolejki i zajmuje kilkanaście minut. Jest możliwość podziwiania kolejnych partii gór w miarę przemieszczania się w górę.

Mannlichen

Na stacji końcowej wita nas międzynarodowy tłumek. Głównie okupowane są place zabaw. Jednak największym zainteresowaniem cieszą się wszelkiej maści punkty widokowe z których można robić coraz to lepsze ujęcia.

Mamy możliwość zobaczyć dolinę Lauterbrunnen z zupełnie innej perspektywy. Tu jest zaledwie małym rozcięciem w górach. Schillthorn (2973 m.n.p.m) po przeciwnej stronie wydaje się małą górką i ginie pośród innych szczytów. Gdzieś w oddali widzimy malutkie Murren. Bliżej nas oglądamy z góry Wengen i Lauterbrunnen. Widoki są nie ziemskie.

Zdjęcie. Widok na przeciwległą stronę doliny Lauterbrunnen. Po lewej stacji kolejki na Birg (2684 m). Po prawej stacja kolejki linowej na Schilthorn (2970 m). .

Po pierwszym nasyceniu się ruszamy na właściwy punkt widokowy na szczycie Mannlichen. Do pokonania jest deptak długości nieco trochę ponad 900 m długości i 120 m przewyższenia. W przerwach wchodzenia jest okazja do podziwiania zmieniających się widoków. Jeśli ci się uda, to może nawet załapiesz się na ławeczkę z widokiem. Zresztą tu wszędzie jest coś do podziwiania. Z punktu widokowego na Mannlichen rozszerza się obszar, który możesz zobaczyć. Teraz nawet pojawia się wyraźnie jezioro Thunersee leżące na północny zachód od Interlaken. Zazdrościmy ludziom przemykającym nad nami na paralotniach możliwości szybowania w tak pięknym otoczeniu.

W kierunku Eigera

Przychodzi czas, że musimy rozstać się z Mannlichen i zacząć powoli powrót w stronę Grindenwald. Do wyboru mamy dwie drogi prowadzące w stronę Kleine Scheidegg z których możemy odbijać w stronę Grindenwald. Niestety jedna z nich została zamknięta z powodu osuwisk, tak więc nie mamy większego wyboru. Pozostaje do wykorzystania tylko jedna niżej położona droga.

Z tej racji na pewno nie będziesz samotnym na szlaku. Co chwila będziesz stykać się innymi turystami idącymi tą drogą. W każdym razie jest i tak co podziwiać z przybliżającym się cały czas szczytem Eiger. Ze szlaku widzimy, że zakaz zakazem, a turyści i tak idą górną drogą. Trochę coś tak jak u nas.

Czas na powrót

Nie dochodzimy do Kleine Scheidegg. Przed Arven Garde Bar odbijamy w lewo. Niby drogowskaz wskazuje kierunek, ale nie widać żadnego przedeptu. Dopiero po kilkudziesięciu metrach trafiamy na ślad ścieżki. Od tego miejsca nasza droga prawie cały czas wiedzie w dół w stronę miejscowości. Znikają trochę widoki ponieważ idziemy przez las. W około połowie zejścia przez las trafiamy na objęte ochroną górskie jeziorko. Ścieżka nie jest deptakiem tak jak sąsiednia, którą mogliśmy schodzić, ale da się spokojnie przemieszczać. W każdy razie schodząc nią nie spotkaliśmy nikogo.

Większy ruch zaczyna się w pobliżu szlaków łączących stację pośrednią Mannlichenbahn w Holenstein ze stacją kolejki szynowej Brandegg. Jednak jest to i tak tylko kilka osób. W sumie jesteśmy na przedmieściach Grindenwald, a w zasadzie tej bardziej wiejskiej części. Na okolicznych łąkach w pełni trwają sianokosy.

Po drodze mijamy kolejny kamping Camping Holdrio. Nie wiem czy czynny, ponieważ był nie obłożony. Za to był strasznie obwieszony wszelkiego rodzaju zakazami kampingowania i ostrzeżeniami o terenie prywatnym.

Nasza droga wcale nie jest łatwiejsza. Miejscami drogi ostro schodzą w dół, co w połączeniu z asfaltem odbija się na naszych stopach, a zwłaszcza palcach. Jest jednak nadzieja. Co chwilę pojawia się nasz kamping do którego po chwili docieramy.

Podsumowanie

  • Koszt przejazdu kolejką Mannlichenbahn – 34,00 € /osobę.
  • Trasa wycieczki Mannlichen – Grindenwald – 12,1 km. Wznios 118 m, spadek 1393 m.

Wskazówki

Chcąc skorzystać z kolejki linowej możesz kupić bilety na przejazdy łączone, czyli startujesz kolejką linową, przechodzisz pomiędzy kolejkami szlakiem turystycznym, a wracasz kolejką szynową. Na pewno znajdziesz ofertę dla siebie.

Wakacje 2024 – Dzień 6 – Grindelwald Bussalp

Pozostała nam do wykorzystania ostatnia linia autobusowa w Grindelwaldzie

Kontynuujemy nasz pobyt w Grindelwaldzie. Pogoda się poprawiła, a my stwierdzamy, że tu jest jeszcze piękniej niż było dotychczas. Liczymy na więcej w trakcie nadchodzącego dnia.

Bussalp

Tym razem wykorzystujemy autobus linii 126 do Bussalp. Jedziemy na ostatni przystanek. Ta linia cieszy się dużym zainteresowaniem. Tym razem autobus jest w połowie zapełniony turystami.

Zaraz po wyjściu z autobusu każdy rusza w swoją stronę. My chwilę kontemplujemy otoczenie i wybieramy trasę dla nas. Większość wybrała trasę w stronę Fulhorn (2680 m.n.p.m) lub jeziora Bachalpsee. My natomiast ruszamy według nas poziomicą w stronę Feld, a następnie w stronę Wildspitz. Do tej „poziomicy” dzieli nas prawie 300 metrów przewyższenia i ponad godzina podchodzenia. Mamy za to dużo czasu na podziwianie coraz to nowych partii gór w miarę osiągania kolejnych metrów. Wreszcie możemy w pełnej krasie podziwiać królujący nad Grindenwaldem Eiger (3970 m.n.p.m).

Wybrany przez nas szlak nie zapewnia utrzymania założonego tempa przejścia. Jest to typowa ścieżka dla użytkowanych łąk, czyli wspólnych z wypasanym bydłem, co powoduje, że trakt nie dosyć, że jest błotnisty, to jeszcze silnie „zaminowany”. Tylko na niektórych odcinkach przypomina szlak w górach. Wszystko to jednak rekompensowane jest widokami. Trzeba przyznać, że jest co podziwiać. Do tego wspaniała pogoda.

Rzeczywiście prościej robi się po wejściu na poziomicę ok. 2070 m. W okolicach Feld błotnista droga zmieniła się na wąską górską ścieżkę biegnącą przez alpejskie łąki. Znów musimy pokonać po drodze strumień z zerwanym mostem i przejściem po resztkach śniegu zmieszanego z pokruszonymi skałami. Trzeba uważać. W trakcie kontemplowania drugiego śniadania połączonego z podziwianiem alpejskich szczytów po przeciwnej stronie doliny, pewną konsternację wywołują u nas brzęczące dzwonkami nad naszymi głowami. Przyczyną brzęczenia było przemieszczające się powyżej stado kóz. Człowiek zastanawia się, czy przypadkiem nie zostanie zdeptany. Na szczęście kozy poszły swoją drogą.

Waldspitz

Tym razem nasza ścieżka rozpieszcza nas schodząc stopniowo w stronę znanego nam z dnia poprzedniego skrzyżowania z zejściem z Hireleni (2300 m.n.p.m). Stąd już tylko 2,5 km dzieli nas od końca naszej dzisiejszej wycieczki. Po około godzinie osiągamy Wildspitz.

Do Grindenwaldu wracamy autobusem linii 127. Nam udało się zająć miejsce za kierowcą. Trzeba przyznać, że z tej perspektywy przejazd daje jeszcze więcej emocji niż zwykle.

Podsumowanie

Trasa wycieczki Bussalp – Wildspitz – 6,6 km. Wznios 475 m, spadek 387 m.

Wakacje 2024 – Dzień 5 – Grindelwald Bachalpsee

Idziemy w góry, chociaż tym razem więcej będziemy schodzić niż wchodzić

Kontynuujemy nasz pobyt w Grindelwald. Tym razem naszym celem jest jezioro Bachalpsee. Jezioro Bachalpsee jest położone w niewielkiej odległości od First. Nie udało się nam tego zrealizować w dniu poprzednim więc próbujemy dotrzeć tam dzisiaj. Pogoda nas nie rozpieszcza. Jest pochmurnie, ale chmury zalegają wyżej, nie ograniczając widoczności jak dzień wcześniej.

Waldspitz

Zaczynamy znów od wykorzystania komunikacji miejskiej i dojazdu do centrum miasta. Tam przesiadamy się na autobus linii 127 do Waldspitz. Znów jedziemy klimatyczną coraz węższą drogą.

W pewnym momencie droga traci asfalt i jedziemy drogą szutrową. Najciekawszy jest dojazd do ostatniego przystanku przy Waldspitz. Jakieś 200m przed autobus w szerszym miejscu drogi zawraca i ostatni odcinek do przystanku pokonuje na wstecznym biegu. Przy samym schronisku nie byłoby szansy na zawrócenie.

Startujemy zgodnie ze znakami szlaku w stronę First. Po chwili odbijamy w lewo bezpośrednio w stronę jeziora. Idziemy typową górską ścieżką. Pewien niepokój budzi szczelina na jej środku sugerująca odspajanie się górnej warstwy zbocza. Zresztą mijane niewielkie osuwiska potwierdzają moje przypuszczenia. Większość trasy ścieżka prowadzi wzdłuż doliny, dno której stanowi rozlewisko strumienia wypływającego z jeziora Bachalpsee.

Znów po drodze mamy możliwość obserwować świstaki. Nic nie robiły sobie z naszej obecności nie przerywając nawet zabawy.

Bachalpsee

Ostatni odcinek do jeziora pokonujemy po zalegającym śniegu. Jesteśmy nad sztucznie utworzonym zbiornikiem wodnym. Wydaje się, że trochę innym niż poprzednie, które widzieliśmy. Te jest jakby bardziej surowe. Może sprawia to otoczenie. Inaczej odbiera się jeziora otoczone lasem, drzewami, a inaczej w otoczeniu wznoszących nad nimi gołych skał i zalegającego śniegu. Pogoda nie jest najlepsza. Jest pochmurnie i wieje wiatr. Więc może i to wpływa na odbiór jeziorka.

Mimo to jezioro stanowi duży obiekt zainteresowania. Spotykamy tłumek turystów docierających tam od strony First. Zresztą wielu wykorzystuje nadarzającą się okazję jaką daje wjazd na górę i przejście bez wysiłku nad jezioro. I znów jesteśmy świadkami sesji zdjęciowych, odpowiedniego pozowania itp. Trochę to dziwne. Być może jednak ludzie tego potrzebują.

W trakcie krótkiego odpoczynku nad jeziorkiem połączonego z drugim śniadaniem ustalamy drogę powrotną. Decydujemy się powrót przez Hireleni z takim założeniem aby wyjść w pobliżu przystanków autobusowych.

Cofamy się trochę naszą ścieżką żeby wejść na szlak. Nie różni się od poprzedniego tyle, że wznosi się jeszcze trochę i trzeba być bardziej uważnym na zalegających łachach śniegu. Mi w trakcie takiego pokonywania strumienia udaje się zapaść jedną nogą na śnieżnym mostku pomimo tego, że sprawdzałem kijem stabilność podłoża. Trzeba uważać.

Po osiągnieciu Hireleni nagle wszystko się zmienia. Zaczyna padać deszcz. Teren z łączki przekształca się w ostre skały ze schodzącą mocno w dół ścieżką usłaną odłamkami kamieni. Nawet nie było jak zrobić zdjęć. Człowiek koncentruje się na bezpiecznym zejściu z góry.

Trochę lepiej jest na poziomie hal, chociaż tam wcale nie można sobie odpuścić. Rozdeptany przez pasące się bydło szlak wcale nie jest bezpieczniejszy. Buty ślizgają się oblepione błotem.

Udaje mam się dotrzeć w okolice skrzyżowania Holewang. Znów krótka narada i schodzimy w dół do końca do kampingu.

Pogoda poprawia się trochę w samym Grindelwaldzie. Nam udaje się już bez przeszkód dotrzeć na kamping.

Podsumowanie

Trasa wycieczki Waldspitz – Bachalpsee – Grindelwald – 11,9 km. Wznios 447 m, spadek 1390 m.

Wakacje 2024 – Dzień 4 – Grindelwald – First

Dzisiaj zdobywamy Firsta, ale nie z wykorzystaniem kolejki linowej

Zaczynamy kolejny dzień w Grindelwaldzie. Poranek nie zapowiada dobrej pogody. Jest szaro. Okoliczne szczyty górujące nad miejscowością do połowy skryte są w chmurach. Liczymy jednak na poprawę pogody.

Nauczyliśmy się już korzystać z lokalnych linii autobusowych i z wykorzystaniem linii 121 z okolic terminala kolejki linowej jedziemy do centrum miejscowości, żeby po chwili przesiąść się do autobusu linii 128.

Grosse Scheidegg

Dzisiaj naszym celem jest First, ale nie w wersji dla leniwców, czyli z wykorzystaniem kolejki linowej. Autobusem linii 128 jedziemy do przystanku Grosse Scheidegg. Jesteśmy z zasadzie jedynymi pasażerami autobusu.

Droga robi wrażenie. Nie chciałbym tam się znaleźć nawet z osobówką, nie mówiąc o kamperze. Autobus porusza się całą szerokością jezdni. Napotkani piesi schodzą głęboko na pobocze. Wymijanie rowerzystów to zupełny koszmar. Mijanie z pojazdami kończy się często jazdą na wstecznym biegu na najbliższego szerszego odcinka drogi. Widać jednak wyrozumiałość ludzi.

Z każdym kolejnym zakrętem widoczność staje się coraz bardziej ograniczona. Na Grosse Scheidegg jesteśmy już prawie na 2000 m.n.p.m. Jesteśmy w chmurach. W zasadzie widać coś w odległości 200 metrów. Przynajmniej teraz nie ma co liczyć na jakieś widoki.

W stronę First ruszamy z wykorzystaniem Romantikweg. Droga szeroka, stanowiąca ciąg pieszo-rowerowy. Niestety z tego romantyzmu nic nie widać.

Hohenweg 2400

Nie ułatwiamy sobie drogi. Schodzimy z drogi na Hohenweg 2400. Nie jest to najprostsza droga na First, ale za to dużo ciekawsza.

Ledwie zeszliśmy z drogi, a już przeprawiamy się po nowej kładce przerzuconej nad rwącym potokiem. Kilkadziesiąt metrów niżej zauważamy starą kładkę zniesioną przez wodę. Podziwiamy siłę wody jaka musiała przemieścić tak ciężką konstrukcję opartą na stalowych legarach.

W przedmuchach chmur pojawia się coraz więcej szczegółów terenu. Nawet daje się zauważyć otaczające nas szczyty.

Widać, że ścieżka jest przygotowana również dla młodszych turystów. Przy ścieżce co kilkaset metrów można napotkać ustawione w jej pobliżu drewniane rzeźby świstaków, kozic, puchaczy i innych zwierząt. Co chwila słychać ostrzegawcze gwizdy świstaków. Zatrzymując się na chwilę można nawet obserwować je przemieszczające się po terenie.

Zdjęcie. Drewniane rzeźby przy szlaku.

Zdjęcie. Jak będziesz uważanie się rozglądać, to możesz spotkać na szlaku baraszkujące świstaki i pasące się kozice.

First

Widać, że zbliżamy się do First. Na ścieżce spotykamy dwie pary starszych Azjatów. Po powitaniu już wiem, że mamy do czynienia z Japończykami. Przywitali się tradycyjnym Konichua z pełnym ukłonem. Odpowiedziałem tak samo w sumie to odruchowo, sam byłem zaskoczony. Rzadki widok. Pełen szacunek. Dużo młodsi od nich rzadko kiedy oddalają się od obiektu do którego przybyli. Oni na pewno byli ponad pół kilometra od First.

Zaczyna się ruch. Pojawia się coraz więcej turystów. I my również zaczynamy więcej widzieć. Spomiędzy chmur zaczynają się pojawiać kolejne fragmenty gór.

No i oczywiście First. Przez krótką chwilę obserwujemy jedną z atrakcji serwowanych na First. Jest to przejażdżka w dół będąc zawieszonym pod liną z prędkością ok 80 km/h. Sądząc po piskach na całą okolicę musi robić wrażenie.

Na First nie wchodzimy od strony restauracji. Idziemy w stronę końca stacji. Teoretycznie zgodnie z niektórymi mapami tam jest wejście na jednokierunkową kładkę zwieszoną na pionowej skale góry. Piszę teoretycznie, ponieważ nigdzie nie zauważyłem jakichś znaków kierunkowych. I tu jest pewien problem. Z braku kierunkowości kładka co chwila się zapycha się w najbardziej newralgicznych miejscach. Do tego jeszcze przymusowe postoje, przecież trzeba dobrze zapozować do zdjęcia w mediach społecznościowych. Jednak nie jest to istotne. Przejście kładką polecam wszystkim.

Rozpogodziło się trochę, więc pojawił się piękny widok na dolinę w stronę Grindenwaldu. Z racji ukształtowania terenu widać tylko cześć miejscowości, ale i tak jest co podziwiać. Do tego dochodzą emocje z racji zawieszania kładki nad przepaścią. W mojej ocenie jest fajniej niż pokonanie specjalnie przygotowanej ścieżki Thrill Walk na pobliskim Birg. Tam było za bezpiecznie, za dużo zabezpieczeń. Tu masz tylko oddzielającą cię od przepaści poręcz.

Dochodzimy do „ślimaka” ścieżki wiodącego do wysuniętej kładki widokowej. Jednak po chwili oczekiwania w kolejce rezygnujemy. To nie ma sensu. Każdy stojący w kolejce liczy na piękne ujęcie, a kolejka nie posunęła się nawet o jedną osobę. Może następnym razem będzie okazja.

Waldspitz

Wracamy z powrotem na początek ścieżki żeby skorzystać z urządzonego tam punktu widokowego. I znów jest co podziwiać. Niestety mam pecha. Potykam się na stopniu podestu i walę się kolanem na kratę podestu. Czuję wilgoć na kolanie, czyli nie jest dobrze. Na szczęście przydaje się noszona ze sobą apteczka. Z kolanem wszystko w porządku, tylko trochę pokiereszowana skóra.

Niestety musimy skrócić wycieczkę. Za niecałą godzinę mamy autobus z Waldspitz. Schodzimy stromym zejściem z First.

Wraz ze schodzeniem ścieżka robi się coraz bardziej cywilizowana zamieniając się w pewnym momencie w szeroką drogę. Czy chcesz, czy nie i tak przystajesz momentami, żeby chłonąć roztaczający się widok na dolinę i góry po przeciwległej stronie.

Do autobusu przychodzimy z zapasem czasu. Przed restauracją oczekuje już kilka osób

Streszczenie dnia na zamieszczonym filmie:

Podsumowanie

  • Trasa wycieczki – Grosse Scheidegg – First – Waldspitz – 8,8 km. Przewyższenie 406 m , spadek 456 m.

Wakacje 2024 – Dzień 3 – Grindelwand – Pfingsteggbahn

Zaczynamy nasz pierwszy dzień wakacji, chociaż pogoda nas nie rozpieszcza

Pełni energii po obfitym śniadaniu zaczynamy właściwie nasz pierwszy dzień wakacji. Wyposażeni „na bojowo” ruszamy w kierunku centrum miejscowości. Mamy do niego jakieś 1,5 km. Oczywiście pod górkę. W Grindelwadzie trudno mówić o centrum. W sumie to Grindenwald składa się z jednej głównej ulicy przy której znajdują się najważniejsze obiekty w mieście. Wszystko skupia się wokół dworca kolejowego i dworca autobusowego.

Grindenwald Bus Pass

Naszym celem są właśnie okolice dworca autobusowego. Chcemy tam kupić trzydniowy Grindenwald Bus Pass umożliwiający poruszanie się po okolicy z wykorzystaniem wszystkich dostępnych w miejscowości linii autobusowych. Bilety można kupić w drewnianej budce zlokalizowanej na obrzeżu dworca autobusowego lub w punkcie informacji turystycznej. Nam udaje się zakupić dopiero tam. Bierzemy bilety z terminem ważności od dnia następnego. Przy zakupie trzeba uzbroić się w trochę cierpliwości. Nie dość, że jesteś w biurze informacji turystycznej i musisz swoje odstać, to jeszcze bilet jest wypisywany ręcznie.

Grindenwald Bus Pass umożliwia przemieszczanie się wszystkimi liniami autobusowymi w obrębie doliny. Tak więc oprócz linii 121, 122 i 123 można skorzystać z linii 126 do Bussalp, 127 do Waldspitz i 128 do Schwarzwaldalp. Trzy ostatnie linie są uruchamiane tylko w okresie letnim.

Pfingsteggbahn

Mamy już bilety na kolejne dni, wobec powyższego dzisiejszy dzień trzeba również zagospodarować. Ponieważ nasza karta gościa oferuje zniżkę na przejazd kolejką linową na Pfingstegg, więc wykorzystujemy tę możliwość. Kolejka jest niewielka w stosunku do innych w okolicy. Przejazd na górę zajmuje zaledwie pięć minut. Sama kolejka jest obsługiwana tylko przez dwa rustykalne wagoniki. Rustykalne nie dlatego, że są już wiekowe. Chociaż to też, ale dlatego, że są przyozdobione domowymi koronkami, a na zewnątrz wagonika wiszą skrzynki z pelargoniami. W sumie wygląda to całkiem nieźle.

Zdjęcie. Ci wszyscy ludzie, i my też, zmieścili się w tym rustykalnym wagoniku kolejki na Pfingstegg.

Obsługa sprawnie upycha wjeżdżających do wagoniki. Jest jak w puszcze sardynek. Jak zdążyłeś przed wejściem do wagonika wyciągnąć do góry rękę z telefonem, tak możesz już jechać do końca. Co ciekawe byliśmy jedynymi Europejczykami w wagoniku. Kolejka cieszy się dużą popularnością.

Stacja końcowa Pfingstegg wita nas deszczem. Musimy chwilę przeczekać. Jesteśmy jedynymi, którzy ruszają dalej. Pozostałe towarzystwo korzysta z atrakcji na miejscu typu place zabaw, restauracja itp. Nie uszliśmy daleko. Pogoda znów nas nie rozpieszcza. Udaje nam się przeczekać kolejny deszcz na placu do grillowania siedząc pod daszkami starych krzesełek kolejki stanowiących tu rolę huśtawek.

Wreszcie deszcz trochę przechodzi. Ruszamy na szlak. Trzymamy się ścieżki prowadzącej w kierunku schroniska Baregg. Ścieżka dobrze przygotowana, miejscami wiedzie zboczem skały. Może się zdarzyć, że czasem ścieżka wiedzie z dużą ekspozycją pionową. Jednak nic wymagającego. Cały czas między drzewami przebija się widok na położony niżej Grindelwald. Ze względu na zachmurzenie na więcej nie mogliśmy liczyć, ale i tak było na co popatrzeć się. Po drodze mijamy nielicznych turystów.

Po drodze znów dopada nas deszcz i to nawet intensywny. Na szczęście znajdujemy ukrycie pod nawisem skalnym. Rozsiedliśmy się wygodnie i czekaliśmy na przejście deszczu, który skończył się po chwili. Na skrzyżowaniu Wyssenfluh skręcamy w kierunku Marmorbruch, żeby wyjść nad przełom rzeki Weisse Lutschine.

Weisse Lutschine

Kanion rzeki o pionowych gołych ścianach robi duże wrażenie. Dołem płynie wzburzona i spieniona rzeka. Na jej brzegu widać metalowe kładki. Dno przełomu jest udostępnione do zwiedzania. Przygotowano cały ciąg kładek i przejść dla lepszego zwiedzania. Wejście oczywiście płatne. Jest jeszcze jedna możliwość zapoznania się z kanionem. Możesz to zrobić z wykorzystaniem skoku na bangge. Na pewno wrażenia są niezapomniane. Chociaż my akurat odpuszczamy tę atrakcję.

W zasadzie nie można podejść bezpośrednio nad krawędź wąwozu, ale nawet to co daje się zobaczyć robi wrażenie. Więcej zobaczysz z mostu zawieszonego nad przełomem rzeki. Z wysokości możesz obserwować wzburzony nurt rzeki nie przypominającej górskich strumyków.

300 metrów za przełomem nie schodzimy w dół w stronę Grindenwaldu, a ścieżką po poziomicy kontynuujemy nasz wypad. Po około kilometrze wychodzimy na przedmieściach miejscowości. Wcale jednak nie mamy z górki. Wbrew pozorom jeszcze co najmniej raz trzeba nieźle się namęczyć drapiąc się pod górkę.

W Grindelwaldzie wychodzimy w okolicach parkingu naprzeciw stacji kolejki Grindelwald Grund. Stąd znów mamy do kampingu pod górkę. Na koniec dostajemy jednak bonus. Nad Grindelwaldem pojawiła się tęcza. Trzeba przyznać, że było to jakieś pocieszenie po tym deszczowym dniu. 

Skrót z całego dnia na zamieszczonym filmie:

Podsumowanie

  • Koszt zakupu trzydniowego Grindelwald Bus Pass – 62,00 CHF / osobę.
  • Przejazd kolejką linową na Pfingstegg – 16,00 CHF / osobę
  • Trasa wycieczki Pfingstegg – Camping Eigernordwand – 5,9 km. Wznios 161 m, spadek 606 m.

Wskazówki

  • Lokalne linie autobusowe jeżdżą z częstotliwością jednego przejazdu na około godzinę, więc sprawdź rozkład jazdy.
  • Częściej, bo około jeden przejazd na pół godziny kursuje autobus 121 linii Express z dworca autobusowego w centrum do terminala kolejki linowej Eiger Express. Teoretycznie nie zatrzymuje się na przystankach pośrednich.
  • Koszt jednego przejazdu autobusami linii 126, 127, 128 wynosi około 27,00 CHF. Rozsądnie korzystając z Grindelwald Bus Puss jego koszt może zawrócić się już po trzech przejazdach.
  • Grindelwald Bus Pass możesz zakupić w małym drewnianym kiosku znajdującym się na skraju przystanku autobusów w centrum miejscowości. Kolejnym punktem jest znajdujące się kilkadziesiąt metrów dalej biuro informacji turystycznej.
  • Grindelwald Bus Pass umożliwia również bezpłatne korzystanie z linii lokalnych 121, 122 i 123 jeśli nie posiadasz karty gościa.
  • Do wąwozu rzeki Weisse Lutschine możesz dojechać autobusem linii 122. Końcowy przystanek autobusu znajduje się prawie bezpośrednio przy wejściu na ścieżkę do wąwozu.