Wakacje 2022 – Pejo3000

Dzisiaj ambitny plan do realizacji. Czy się uda!? Sprawdźcie

Kolejny dzień rozpoczynamy od szybkiego śniadania i przygotowania się do drogi. Plan jest ambitny, ale o tym po kolei.

Zaczynamy od przejazdu do Peio. Na terenie doliny funkcjonuje darmowa komunikacja autobusowa. Wystarczy być w czasie odjazdu autobusu na przystanku i możesz dalej jechać bez żadnych formalności. Miejscowa gmina rozsądnie uważa, że lepiej skierować na trasę autobus zbierający turystów niż pozwolić im na zapchanie okolic Peio swoimi samochodami.

Widać, że ta forma przemieszczania się cieszy się dużą popularnością. Z nami na autobus oczekuje spora grupka ludzi. Trzeba też pamiętać, że autobus już zbierał po drodze turystów. Udaje się nam wsiąść do autobusu razem ze wszystkimi bez problemu.

Pejo3000

Wysiadamy w Peio Fonti  w pobliżu stacji gondolowej kolejki linowej Pejo Fonti – Tarlenta. Sprawny zakup biletów bez kolejki i już jedziemy w górę. Cała gondola dla nas. Możemy swobodnie podziwiać przemieszczające się pod nami stoki porośnięte lasem.

Na stacji Tarlenta szybka przesiadka do pojedynczego dużego kilkudziesięcioosobowego wagonika kolejki Pejo3000. Czekamy kilka minut i już startujemy. Naszym celem jest górna stacja kolejki położona na wysokości 3000 m, chociaż nie tak całkiem.

Z wagonika znów podziwiamy przemieszczające się obok góry. Obserwujemy stopniowe zmienianie się terenu do gołej skały na końcu.

Tak jak wcześniej wspomniałem na górze okazuje się, że do 3000 m.n.p.m. brakuje nam kilku metrów. Uznajmy, że jesteśmy na 3000 m. Rzadko mamy okazję być na takiej wysokości.

Przy stacji zauważamy ciekawą instalację. Jest to budka wykonana ze stali kortenowskiej ozdobiona wyciętymi misternymi wzorami  roślinnymi. Dopiero połączenie jej z umieszczonymi wewnątrz głośnikami emitującymi relaksacyjną muzykę z otoczeniem gór tworzy niesamowity klimat.

Val Taviela

Nie możemy jednak stać tam w nieskończoność, chociaż chciałoby się. Ruszamy w drogę powrotną do kampingu. Przed nami ponad 1900 m zejścia. Trzymamy się w zasadzie jedynego szlaku 138, który wiedzie nas w dół. Nie mamy problemów z jego pokonaniem, chociaż zdarzają się odcinki wymagające większego wysiłku. W jednym z miejsc musimy przeprawiać się przez potok po kamieniach. Zerwany mostek znajdujemy kilkaset metrów niżej.

Nie dochodzimy do schroniska Doss dei Cembri (Rifugio Doss dei Cembri). W dolinie Val Taviela, pół kilometra przed schroniskiem odbijamy w prawo szlakiem 139.

Po drodze mamy bardzo urozmaicony teren. W kilku miejscach pokonujemy prowizorycznie zabezpieczony szlak oraz jego odcinki z asekuracją. Idziemy po pięknych zboczach z falującymi na wietrze trawami. Falujące trawy, otoczenie gór w połączeniu z piękną pogodą nadają niesamowity nastrój wędrówce.

Lago di Pian Palu

Kontynuujemy wycieczkę szlakiem 139, a następnie 129, 124 i 110 wychodzimy na brzeg jeziora  di Pain Palu (Lago di Pian Palu). Już z daleka podziwiamy przebijający pomiędzy drzewami szmaragd wody jeziora.

Jezioro di Pain Palu nie jest naturalnym zbiornikiem wodnym. Powstało w skutek przegrodzenia doliny Val del Monte zaporą wodną. Zbiornik jest zasilany spływającą z gór rzeką Torrente Noce Nero. Niestety z powodu prac remontowych na zaporze nie możemy przez nią przejść tak jak zamierzaliśmy.

Fort Barbadifiore

Wobec powyższego kontynuujemy schodzenie szlakiem 110 prawie do samego Peio Fonti. Po drodze mamy okazję zwiedzić austriacki fort Fort Barbadifiore (Forte Barba di Fiori) z okresu I Wojny Światowej. Fort przygotowany i zabezpieczony do zwiedzania.

Nie jest to duży obiekt, ale wart zobaczenia, tym bardziej że wpisuje się w historię terenów gdzie znajdujemy się. Jesteśmy w miejscu, gdzie w okolicy można trafić na wiele pamiątek po Wielkiej Wojnie i toczonych tu zmaganiach włosko – austriackich.

Naszą pełną wrażeń wycieczkę kończymy przejściem z Peio Fonti do kampingu Val di Sole. 

Podsumowanie

  • Koszt pobytu na kampingu Val di Sole – 26,00€ za dobę.
  • Koszt wjazdu kolejką Pejo 3000 – 24,00€ za osobę.
  • Trasa wycieczki – Pejo 3000 – Lago di Pian Palu – 19,8 km.  Wznios – 258 m, spadek – 1956 m

Wskazówki

  • Zapoznaj się kursowaniem bezpłatnej komunikacji autobusowej i wykorzystaj możliwości jakie daje jej wykorzystanie. Szczegółów możesz dowiedzieć się w recepcji kampingu.
  • Szczegółowy harmonogram jazdy oraz aktualne ceny przejazdu kolejkami linowymi możesz znaleźć na stronie internetowej Peio
  • Jedna z linii autobusowych dociera do jeziora Lago di Pian Palu. Można zaplanować wycieczkę z obejściem jeziora dokoła.

Wakacje 2022 – Peio

Tym razem nie będziemy stać w dolinie, a wręcz przeciwnie. Naszym celem jest Peio.

Żegnamy się z doliną Rabbi. Znów mamy za sobą kolejne miejsce do powrotu w przyszłości.

Następnym miejscem w naszym planie podróży jest Peio. Do naszego miejsca postoju w linii prostej jest zaledwie 10,5 km. Po drodze dystans ten wydłuża się do ponad 41 km.

Camping Val di Sole

Zatrzymujemy się na położonym około 800 m przed miejscowości Peio kampingu Val di Sole. Na miejscu możemy sobie wybrać miejsce z pośród kilku wskazanych. Jest to kamping całoroczny, więc większość użytkowników ma tu rozstawione różnego typu przyczepy rozbudowane za pomocą wszelkiego formatu dostawek do wyglądu małego domu. Naszym przyjazdem chyba nie zaskarbiliśmy przyjaźni stałych sąsiadów, którzy pośpiesznie musieli zwijać się z rozstawionymi fotelami z naszego miejsca. 

Kamping jest podzielony na kilka sekcji. Można zatrzymać się na placach premium wyposażonych w stałe przyłącza do przyczep z kanalizacją włącznie. Dalej znajdziesz standardowe stanowiska oraz wydzielone miejsca do rozbicia się z namiotem. Blok sanitarny czysty i wygodny. Zaskoczyły nas toalety z których każda była inaczej wyposażona. Jedna była standardowa z muszlą. Inna dodatkowo z bidetem. Natomiast kolejna była toaletą tzw. turecką. Tak więc, do wyboru do koloru.

Z kampingu mieliśmy uroczą panoramę pobliskiej miejscowości Cogolo.

Peio

Po zagospodarowaniu się ruszamy na spacer do miejscowości. Peio jest położone w dwóch lokalizacjach. Niżej położone jest Peio Fonti, część typowo komercyjna nastawiona na turystę.

Wyżej, właściwa starsza część miejscowości. Delektując się włoskimi lodami w rożku zwiedzamy najpierw Peio Fonti. Dotarcie do właściwej Peio wymaga trochę wysiłku. Trzeba wspiąć się trochę pod górkę.  

Stamtąd wyznaczonymi i oznakowanymi ścieżkami wracamy na kamping.

Podsumowanie

  • Przejazd dolina Rabbi – Peio – 41 km.
  • Trasa spaceru – Peio – ok. 6 km. Przewyższenie 290 m.

Wakacje 2022 – Rifugio Silvio Dorigoni

Dzisiaj o tym jak dziesięciokilometrowy spacer po dolinie Rabbi skończy się na dwudziestu kilometrach.

Zaczynamy kolejny dzień naszej wyprawy. Naszym dzisiejszym celem jest wodospad di Saent (Cascata di Saent). W linii prostej jest to 4 km w jedną stronę. Dotarcie tam nie powinno nikomu sprawiać kłopotu. Wystarczy trzymać się jednej strony rzeki Torrente Rabbies.

Cascata di Saent

Droga po lewej stronie jest prostsza, mniej wymagająca, wyasfaltowana. Mniej więcej w połowie drogi znajduje się parking. Po prawej stronie jest ścieżka typowa do terenów górskich. Oczywiście wybieramy tę po prawej stronie. Ścieżka cały czasy czas wiedzie brzegiem szumiącej rzeki . Mamy możliwość podziwiania piękna otaczającej nas doliny.

Przy okazji udaje nam się zaobserwować w jaki sposób rewitalizuje się szlaki. Otóż wykorzystuje się do tego celu śmigłowiec. Latał kilkakrotnie nad nami przenosząc różne towary. Potem na jednym z punktów widokowych widzieliśmy złożone na stosie ławki i tablice poglądowe dostarczone w ten sposób. Może transport nie był najtańszy, ale za to mniej czaso i pracochłonny.

Zbliżamy się do celu naszej wyprawy, wodospad di Saent. Piękne miejsce z drewnianymi mostkami ułożonymi nad kaskadowo wypływającą rzeką. Serdecznie polecamy.

Malga Pra Saent

Co z zrobić z czasem, który nam jeszcze pozostał!? Szybki przegląd mapy i szlaków. Wybór pada na  na Rifugio Silvio Dorigoni. Po prostej jest to około 3,5 km. Tak jak większość wędrujących trzymamy się szlaku 106. Wychodzimy na płaskowyż ponad wodospadami z pięknymi łąkami i otaczającymi je górami porośniętymi lasem modrzewiowym.

Idziemy tak przez około kilometr do Malagi Pra Saent. Tam chwila oddechu i schodzimy z głównego szlaku. Odbijamy w odnogę wchodząc w las. Trochę nadkładamy drogi, jednak mamy możliwość podziwiania pięknego starego lasu modrzewiowego. Jeszcze w życiu nie widzieliśmy tak starych i fantastycznie poskręcanych modrzewi.

Wracamy na szlak i przed nami kolejne podejście o długości około 0,5 km i przewyższeniu 260 m pod punkt widokowy La Palina. Bardzo często podziwiamy widoki. Jest jednak co podziwiać. Dolina rzeki  Torrente Rabbies, aż po wodospad di Saent widoczna w całej okazałości.

Po drodze mieliśmy małe utrudnienie. Trwała odbudowa uszkodzonego mostu nad jednym z potoków. Można było przejść po dwóch rozłożonych legarach. Przy przejściu pomagało kilku pracujących tam przystojnych Włochów. Dziwne, mi nie chcieli pomagać.

Rifugio Silvio Dorigoni

Na punkcie widokowym La Palina robimy małą przerwę przed ostatnim skokiem w stronę schroniska. Przed nami roztacza się jeszcze piękniejszy widok na dolinę. Wcale się nie dziwimy, że jest to tak popularne miejsce. Do schroniska prowadzi prawie płaska droga, przynajmniej w porównaniu do tej, którą przebyliśmy ostatnio. Na szlaku mijamy wielu turystów idących w jedną lub drugą stronę. Nie są to jednak ilości, które mogą przeszkadzać w poczuciu swobody na szlaku.

Jak zwykle w schronisku wiele osób zażywa odpoczynku na świeżym powietrzu i korzysta z jego oferty gastronomicznej. My ustalamy trasę drogi powrotnej i nie jest to ta sama droga.

Wracamy szlakami 107 i  130 z którego schodzimy w stronę bacówki Malga Pra Saent. Idziemy szlakiem mało popularnym, słabo przetartym. Często zatrzymujemy się szukając znaków. Na ostatnim odcinku idziemy prawie na azymut. Od wysokości bacówki znów wchodzimy na przetarte ścieżki i przeciwległą stroną do wejścia idziemy w kierunku wodospadu di Saent. Tam ścieżka robi się węższa, pojawiają się łańcuchy asekuracyjne. Ścieżka pełna wrażeń.

Ostatni odcinek to zejście z stronę parkingu. Im jesteśmy bliżej, tym drogi robią bardziej „cywilizowane” i tak docieramy do naszego kampera.

W ten oto sposób z wycieczki na 10 km robi się wyprawa na ponad 22 km.

Podsumowanie

  • Koszt postoju na Area Sosta Camper Al Plan – 21,00€ za dobę.
  • Trasa wycieczki Rifugio Silvio Dorigoni – 22,4 km. Przewyższenie 1346 m

Wskazówki

  • W mojej ocenie Area Sosta Camper Al Plan nie jest wyposażana w wystarczającą ilość toalet i pryszniców. Ktoś jednak może powiedzieć, że przecież wszystko jest na pokładzie kampera, więc czego więcej potrzeba!?
  • Z doliny Rabbi do Peio, o tym w kolejnym wpisie, kursuje darmowy autobus. Sprawdź rozkład jazdy na tablicy ogłoszeń kampingu. Możesz zwiedzić dwie lokalizacje z jednego miejsca.

Wakacje 2022 – Rabbi

Zaledwie kilkadziesiąt kilometrów dzieli nas od pięknej doliny Rabbi

Zaczynamy dalej przemieszczać się wzdłuż Val di Sole. Naszym celem jest dolina Rabbi i znajdująca się prawie na jej końcu Area Sosta Camper Al Plan. Do przejechania mamy zaledwie 40 km. Po drodze zjeżdżamy do Cles do sklepu celem uzupełnienia zapasów.

Area Sosta Camper Al Plan

Ze względu na popularność doliny, ruch pojazdów jest w niej reglamentowany. Część pojazdów jest przekierowana wcześniej na parkingi. Dalej podróż w głąb doliny można kontynuować z wykorzystaniem komunikacji miejskiej. Z tej racji, że jedziemy na położony w głębi doliny parking  jesteśmy przepuszczeni.

Przed parkingiem ustawimy się małej kolejce. Jesteśmy trzeci w oczekiwaniu na wjazd. Jest pora sjesty, więc chwilę trzeba będzie swoje odstać. Za nami jednak szybko ustawia się sznureczek kamperów zawijając się na drogę przejazdową. Po chwili pojawia się miejscowa policja municypalna i … recepcja zaczyna pracę. Trzeba podziwiać sprawność działania recepcji. Procedury trwają krótko. Na wyznaczone miejsce prowadzi nas człowiek z obsługi na rowerze. Dostajemy miejsce 92. Jesteśmy w środku parkingu. Za nami jeszcze co najmniej tyle samo pojazdów. W sumie czuję się trochę jak w fabryce na taśmie.

Nasze miejsce jest trawiste, nie grząskie, wystarczające na rozwinięcie się. Stoimy w zasadzie jeden rząd od linii lasu. W pobliżu mamy zadaszone palenisko na którym można przygotować posiłek.

Ponte sospeso

Odpoczywamy chwilę i ruszamy na mały spacer. Trzeba wykorzystać możliwość, ponieważ około 0,5 km od parkingu znajduje się jedna z atrakcji tego miejsca wiszący most linowy (Ponte sospeso). Bardzo dobrze wybrano miejsce posadowienia mostu na tle wodospadu Ragaiolo (Cascata Ragaiolo). Ze względu na położenie i dostępność obiekt cieszy się dużą popularnością. W naszym wypadku trafiliśmy na lukę w przejściach turystów. Przez chwilę mieliśmy cały most dla siebie.

Zdjęcie. Most wiszący nad wodospadem Ragaiolo.

Uwaga. Most wiszący, jak i ścieżki prowadzące do niego są jednokierunkowe. Zwróć uwagę na oznakowanie na szlakach.

Trzymając się kierunkowskazów idziemy w stronę restauracji Malga Fratte Bassa. Stamtąd wracamy w stronę rzeki Torrente Rabbies i ścieżką nad rzeką wchodzimy na parking.

Podsumowanie

  • Przejazd Castelfondo – Rabbi – 40 km.
  • Trasa wycieczki 3,1 km. Przewyższenie 230 m.

Wakacje 2022 – Glurns (Glorenza)

We Włoszech na start spotkanie z historią w Glurns

Zmieniamy miejsce. Opuszczamy Bawarię i przemieszczamy się do Trydentu-Górnej Adygi lub Południowego Tyrolu. Czyli jedziemy do Włoch. Trochę to zagmatwane, jak i historia regionu.

 Tym razem naszym celem jest miejscowość Glurns (Glorenza).

Po I Wojnie Światowej Włochy zatrzymały część austriackiego Tyrolu. W tej chwili region szczyci się dużą autonomią. W ramach tego można posługiwać się językiem niemieckim lub włoskim. Nazwy miejscowości są dwujęzyczne. Dlatego opisuję nasz dzisiejszy cel dwiema nazwami.

Glurns (Glorenza) jest jednym z najmniejszych miast regionu pod względem ludności i zajmowanego obszaru. Miasto zachowało swój historyczny układ. Jest jednym z nielicznych, w którym pozostały w całości mury miejskie otaczające miejscowość.

Sporo emocji budzi sam wjazd do miejscowości większym samochodem przez średniowieczną bramę miejską. Jeszcze więcej emocji budzi fakt, że w bramie wyjazdowej się nie zmieścisz. Jest po prostu za mała. Na szczęście jest alternatywna droga.

Zatrzymujemy się na kampingu Campingplatz Im Park. Wjazd na kamping umiejscowiony jest od strony drogi SS41. Sam kamping to spory trawiasty teren z utwardzonymi drogami dojazdowymi. Przyjechaliśmy w porze sjesty, więc znaleźliśmy sobie wolne miejsce i ustawiliśmy się na placu. Udało się nam nawet znaleźć częściowo zacienione miejsce. Zameldowaliśmy się chwilę później po otwarciu recepcji.

Zaraz za ogrodzeniem kampingu biegnie szlak rowerowy. Trzeba przyznać, że dosyć popularny. Widzieliśmy wielu turystów korzystających z niego. Z wykorzystaniem tej ścieżką można również najszybciej i najbezpieczniej dotrzeć do miasta.

Glurns (Glorenza)

Nie marnujemy czasu i idziemy na zwiedzanie miasta. Nie jest duże, więc jego obejście ze wszystkimi zakamarkami nie zajmuje dużo czasu. Mamy okazję przejść się wzdłuż murów miejskich, a nawet w niektórych miejscach jest możliwość wejścia na nie.

Trzeba przyznać, że miasto zachowało swój charakter. Jeśli jesteś zwolennikiem tętniącego miasta, korzystania z barów i restauracji tu możesz się rozczarować . Tu króluje spokój i cisza.

Wracając po drodze, naprzeciw kampingu zauważmy dziwny obiekt. Jest to kurnik na kołach przetaczany po podwórzu. Ciekawszy jest jednak ustawiony przy drodze dystrybutor, w którym możesz kupić świeże jajka na sztuki lub kilogramy. Do tego jest jeszcze sałata, kapusta i ziemniaki. W zasadzie można przygotować z tego obiad. Jedyne zabezpieczone miejsce, to wrzutnia monet. Pozostałe schowki możesz otwierać i wybierać swobodnie. Mam pewne wątpliwości co do funkcjonowania tego typu dystrybutora u nas w kraju.

Na tym kończymy pierwszy dzień w Glurns (Glorenzie). Przygotowujemy się do wypadu w dniu następnym.

Podsumowanie

  • Przejazd Fussen – Glurns (Glorenza) – 153 km.