Zaczyna się nowy dzień w Malga Ciapela, więc nasz parking powoli się zapełnia. Po przeciwnej stronie parkingu kilkadziesiąt metrów ode mnie ustawia się osobówka. Nagle dolatuje do mnie swąd spalonych hamulców. Widać, że kierowca wiedział o tym, ponieważ chodził wokół samochodu i oglądał koła pojazdu. Świadczy to jedynie o zjeździe jaki, czeka Cię drogi czytelniku jeśli zechcesz odwiedzić te miejsce.
Arabba
W związku z tym, że mamy przed sobą zaplanowany postój w Cortina d’Ampezzo, a tam zatrzymujemy się na zwykłym parkingu, musimy zmodyfikować nasze plany. Musimy znaleźć miejsce do zrzutu szarej wody i uzupełnienia świeżej. Wbrew pozorom nie jest to łatwe. Albo korzystasz z oferty kampingu, albo innego miejsca. Niestety nie ma ich za wiele. Najbliższe sensowne dla nas znajduje się w miejscowości Arabba położonej zaledwie 8 kilometrów od nas w linii prostej. W górach jednak nic nie jest proste. Aby tam dojechać, mamy do pokonania 40 km krętych, wąskich górskich dróg.


Zatrzymujemy się na gminnym parkingu Area Sosta Camper – Arabba. Zajmujemy jedno z ostatnich wolnych miejsc. Widać, że miejscówka cieszy się dużą popularnością. Wcale się temu nie dziwię. Malownicza miejscowość z wieżą kościoła na tle gór wygląda wręcz pocztówkowo.



Forcella Porta Vescovo
Trzeba w jakiś sposób zagospodarować czas, jaki mamy do dyspozycji. Szybki przegląd mapek i przewodników i już jest trasa do przejścia. Zamierzamy do tego celu wykorzystać znajdującą się tuż przy parkingu kolejkę linową Porta Vescovo.

O tej porze koło południa w zasadzie jesteśmy jedynymi klientami kolejki. Możemy wręcz wybrać sobie wagonik. W każdym razie jest znów okazja do podziwiania coraz piękniejszych widoków, w miarę jak kolejka się wznosi. Górna stacja kolejki znajduje się na wysokości około 2 500 m. Pomimo że jechaliśmy praktycznie sami, na górze jest sporo turystów. Znaczne grono stanowią rowerzyści korzystający z możliwości zjazdu.

Ze stacji roztacza się piękny widok w obie strony przełęczy. Na północ i na południe. Z jednej strony dolina Arabby, z drugiej widok na masyw Marmolady. Jakże inny od tego, który widzieliśmy poprzednio. Teraz cały masyw jest nachylony w naszą stronę, więc mamy możliwość podziwiania jego szczegółów do tej pory dla nas niewidocznych.

My odchodzimy z głównego szlaku i prawie po poziomicy idziemy po zboczu. Stopniowo wyłania się leżące pomiędzy nami, a masywem Marmolada jezioro di Fedaia (Lagi di Fedaia – Lech de Fedaa). Z góry widzimy zaparkowane na parkingach nad jeziorem kampery. Mamy więc do zaznaczenia kolejne miejsce do zatrzymania się w przyszłości.

Na skrzyżowaniu szlaków zawracamy szlakiem 601 i zaczynamy podążać w kierunku celu naszej wyprawy, czyli przełęczy Padon (Passo Padon). Do celu idziemy z wykorzystaniem szlaków 601A, 680A i 680. Idziemy południowym zboczem, tak więc cały czas w zasięgu wzroku znajduje się masyw Marmolada i jezioro poniżej niego. Udaje nam się prawie dojrzeć dolinę w której staliśmy dzień wcześniej.

Po drodze trafiamy na stado owiec skutecznie blokujące przejście szlakiem. Inni obchodzili stado bokami, co w terenie górzystym nie jest najprostsze. My przeszliśmy przez środek stadka, pomagając sobie trochę kijem. Wystarczyło dotknąć owcy, a ona odskakiwała na bok, robiąc przejście. W każdym razie przeszliśmy spokojnie. Dopiero później zobaczyłem ustawiony przy szlaku znak ostrzegający przed psami pasterskimi. Gdybym zobaczył go wcześniej, nie byłbym taki odważny.

Passo Padon
Powoli zbliżamy się do schroniska Padon (Rifugio Padon). Jak zwykle schronisko z obłożoną restauracją. Nic dziwnego. Ze stacji kolejki linowej Padon II położonej trochę powyżej schroniska, co chwila wypluwana jest kolejna porcja turystów.

W pobliżu stacji kolejki zatrzymujemy się na krótki odpoczynek. Robimy sobie sesję zdjęciową z pierwszowojenną armatą. Co ciekawe można je spotkać także w innych miejscach. Na przykład jedna znajduje się w pobliżu Passo Tonale. Nie są to żadne pomniki. Są pozostałością po Wielkiej Wojnie. W jej trakcie wysiłkiem często kilkuset ludzi wciągano armatę na górę, gdzie była poważnym wzmocnieniem prowadzonych walk. Po zakończeniu wojny nie było woli i potrzeby, żeby ją stamtąd ściągać. Teraz stanowią żywą pamiątkę tamtych strasznych czasach.

Pora wracać. Łapiemy się śladu szlaku i idziemy w stronę przełęczy Padon i dalej Arabby. I tu następuje zacięcie. Przejście przez przełęcz jest przegrodzone budową. Nie ma żadnego obejścia. Na wywieszonej informacji jest obejście, ale trzeba nadłożyć ponad 9 km. Druga droga to powrót tym samym szlakiem przez Porta Vescovo. Szkoda, że nigdzie wcześniej nie było takiej informacji. Zaplanowalibyśmy naszą trasę trochę inaczej. Ruszamy sprintem. O 16.50 z Porta Vescovo odjeżdża ostatni wagonik w dół. Mamy godzinę, a znaki na szlaku wskazują 1,5 godziny do celu. Połykamy dosłownie kolejne metry szlaku. Pokonaliśmy szlak wokoło godzinę. Nadaremnie. Widzę ostatnie cztery osoby wsiadające do wagonika. Do mnie obsługa macha, że już koniec. Trudno.

Łapiemy oddech. Pozostaje nam jedyna droga zejścia szlakiem 698. Przed nami trochę ponad 4 km zejścia o spadku 875 m. Trzeba mocniej zawiązać buty.

Początek szlaku w miarę przyzwoity. Od połowy trzeba czasami rozglądać się za znakami szlaku. Widać, że szlak nie jest za często używany. Trafiają się miejsca z dużą ekspozycją pionową, ale do pokonania. Końcówka to strome zejście narciarskimi trasami zjazdowymi. Trochę trudno się schodzi. Pomagają kijki trekkingowe.

W końcu docieramy do naszego kampera.
Podsumowanie
- Przejazd – Malga Ciapela – Arabba – 40 km.
- Trasa wycieczki Porta Vescovo – Passo Padon – Arabba – 12,6 km. Przewyższenie 347 m. Zejście 1249 m.
Wskazówki
- Na Passo Padon możesz dostać się od strony Marmolady z wykorzystaniem kolejki krzesełkowej Padon II.



