Wakacje 2024 – Dzień 17 – Rifugio Onorio Falier All’Ombretta

Dzisiaj wycieczka doliną u podnóża Marmolady

Zaczynamy kolejny dzień naszej wyprawy w pięknej dolinie otoczonej wyniosłymi szczytami, w tym najwyższym z grupy Marmolada Punta Penia (3343 m).

Pomimo tego, że jest poniedziałek parking pod kolejką linową stopniowo zapełnia się. Dwadzieścia minut przed otwarciem kolejki przed kasą ustawiła się już spora kolejka do wjazdu na Marmoladę.

My trochę dąsamy się na kolejkę linową. Jeszcze niedawno, kiedy nie funkcjonował automatyczny parking, koszt postoju można było odliczyć przy zakupie biletów na kolejkę. Teraz z bezdusznym automatem nie podyskutujesz. Do tego na górze nie ma szlaków dla nas. Więc rezygnujemy z wjazdu na górę. Tym razem pozostajemy w dolinie. Naszym celem jest Rifugio Onorio Falier All’Ombretta położone u podnóża Punta Penia.

Malga Ombretta

Od samej stacji kolejki linowej trzymam się znaków szlaku turystycznego. Od samego początku szlakiem razem z nami idą inni turyści. Nie jakieś tłumy, ale jest ktoś w zasięgu wzroku. Po drodze mijamy zagrodę ze znudzonymi alpakami. Jedna dała sobie spokój i nie miała nawet siły machać ogonem.

W stronę doliny Ombretta (Val de Ombretta) można dojść co najmniej trzema drogami. Co prawda wiodą w różnych kierunkach, ale spotykają się w tym samym miejscu. My oczywiście wybieramy najbardziej pokręconą ścieżkę, czyli szlak 610. Teoretycznie szlak najkrótszy, ale za to z najbardziej wymagającym przebiegiem. Wspinamy się mozolnie, mamy więc czas na częste przerwy na podziwianie widoków, a jest co podziwiać wokół. Szlak prowadzi bezpośrednio w pobliżu potoku Pettorina (Torrente Pettorina), którego wody widowiskowo kaskadami spadają w dół. Na naszej części szlaku spotykamy niewielu turystów. Większość korzysta z łatwiejszego podejścia dwoma pozostałymi szlakami. Te akurat są bardzie przystosowane do ich pokonywania w towarzystwie czworonogów.

W końcu wchodzimy na połączenie szlaków. I znów nie trzymamy się „autostrady”. Odnajdujemy odejście w bok szlaku 610 i idziemy skrótem w stronę doliny. Z daleka widzimy już zabudowania Malga Ombretta. Jest to pierwsze miejsce na szlaku, gdzie można odpocząć i coś zjeść. Tak też robi część turystów. Spora część jednak kontynuuje przejście do położonego ponad 1,5 km dalej schroniska Onorio Falier All’Ombretta.

Rifugio Onorio Falier All’Ombretta

My też po krótkim odpoczynku ruszamy dalej. Za Malga Ombretta trzymamy się znaków szlaku, który idzie prawie po warstwicy prawym zboczem doliny w kierunku schroniska.

Bardzo ładny odcinek do przejścia wąską ścieżką wśród falujących traw. Trochę bardziej wymagający jest końcowy odcinek, gdzie do schroniska trzeba pokonać niewielkie przewyższenie.

Tu znów robi się większy ruch. W tym miejscu szlak łączy się ze ścieżką biegnącą środkiem doliny. Przed nami powoli pojawia się piętrowy kamienny budynek schroniska Onorio Falier All’Ombretta z biało – niebieskimi okiennicami.

Samo schronisko rozłożyło się na skalnej półce zawieszonej nad doliną Ombertta. Ze względu na swoje położenie cieszy się dużą popularnością, także wśród najmłodszych turystów. Częściowo do tego przyczyniają się zwierzęta domowe hodowane w zagrodach przy schronisku. Do tego spacerujące swobodnie stadko kur nadaje sielskiego klimatu.

Znajdujemy wolny stolik i zamawiamy po porcji strudla jabłkowego z herbatą. Chyba trochę zaskoczyłem sprzedawczynię, ponieważ dwa razy upewniała się, że chcę herbatę, a nie tak jak wszyscy pozostali kawę. W każdym razie strudel z herbatką z cytryną w takim otoczeniu smakował wyśmienicie. Warto było zatrzymać się na chwilę.

Powoli rozstajemy się ze schroniskiem Onorio Falier All’Ombretta. Żeby nie wracać tą sama drogą idziemy dalej szlakiem. Mijamy teren schroniska i zaraz za nim schodzimy ze szlaku w lewo. Przechodzimy szeroką ścieżką poniżej schroniska. Pod skałą mijamy pozostałości jakichś bliżej nieokreślonych budynków, chociaż jeden z nich ma świetnie zachowany szklany dach. Na skrzyżowaniu dróg schodzimy w prawo w dolinę Ombretta. Tym razem wracamy środkiem doliny. Nie sposób się zgubić. Droga jest jedna, otoczona monolitycznymi szczytami górskimi. Środek to wyschnięte koryto potoku Pettorina. Tak szczerze, to nie wiem skąd się bierze woda w tym potoku, kiedy wypływa on malowniczą kaskadą w stronę Malga Ciapela.

Przechodzimy obok wciąż obleganej przez turystów Malga Ombretta. Tym razem trzymamy się „właściwego” szlaku 610. Idziemy szeroką wygodną ścieżką z lekkim spadkiem. Nic dziwnego, ze wielu wybiera tę drogę. Jest po prostu wygodniejsza. W bardziej eksponowanych miejscach ścieżka zabezpieczona jest stalowymi linami. Wszystko to z widokami na piękną dolinę w kierunku Malga Ciapela. Po drodze mijamy się z quadem. Już wiemy, skąd się bierze zaopatrzenie w obu schroniskach.

Forcella di Franzedas

Dochodzimy do rozejścia szlaków. Dotarcie do doliny Ombretta zajęło nam mniej czasu, niż planowaliśmy. Postanawiamy wracać do kampera, ale trochę okrężną drogą. Nie mamy za dużego wyboru. Zostaje nam szlak 684 przez przełęcz di Franzedas (Forcella di Franzedas; 2030 m). Jeszcze nie zacząłem, a już pomstuję nad własną głupotą. Przecież mamy do pokonania kolejne 320 m przewyższenia.

Szlak na początku budzi moje wątpliwości. Odgrodzone pastuchem pod napięciem przejście drogą, bez żadnej możliwości rozłączenia, jak to ma miejsce zazwyczaj. Udaje nam się jakość prześliznąć pod drutami. Potem pokonanie świeżo „zaminowanego” przez krowy odcinka szlaku. Wywrócony kierunkowskaz szlaku. Małe problemy ze znalezieniem go w terenie. Wszystko to nie napawa optymizmem. W końcu jednak udaje się. Trzymamy się ścieżki. Znów mamy dużo czasu na podziwianie wyłaniających się i zmieniających się z każdym metrem widoków. Zdjęcie zrobione kilka metrów temu jest gorsze od zrobionego teraz. Te natomiast będzie nieaktualne za chwilę. Warto jednak czasem zatrzymać się na szlaku i rozejrzeć się wokół. A jest co podziwiać. Po drodze mijamy tylko kilka osób.

Ostatni odcinek podejścia po przełęcz jest ciężki. Nie trudny, ale ciężki. Idziemy po ostro idącym w górę piargu luźnych kamieni. Na szczęście po prawej mamy rozciągniętą stalową linę, która znacznie ułatwia wchodzenie. Po drodze mijamy parę schodzących turystów. Sądząc po jej minie, nie uważała ona pokonywania tego odcinka szlaku w dół jako najrozsądniejszego.

W końcu zdobywamy przełęcz di Franzedas. Zalegamy w trawie. Sądząc po stanie jej wydeptania, nie jesteśmy jedynymi, którzy tak zrobili. To jak dwa światy. Z jednej strony zielona urocza łączka ucięta nożem. Z drugiej kamieniste zbocze ostro schodzące w dół.

Po chwili odpoczynku i podziwianiu okolicy ruszamy dalej. Środkowy odcinek szlaku to przejście po poziomicy. Schody zaczynają się od skrzyżowania szlaków. Schodzimy szlakiem 687. Szlak ostro schodzi w dół w kierunku Malga Ciapela. Trzeba uważać przy stawianiu stóp, żeby nie zjechać w dół ścieżki.

W końcu po pokonaniu kilkunastu kolejnych nawrotek wychodzimy w kierunku mostu nad potokiem Pettorina. Tyle, że tu nie ma mostu w ciągu szlaku. Potok w tym miejscu nie jest szeroki, ale go nie przeskoczysz. Miotamy się po brzegu, szukając przeprawy. No tak, most leży zniesiony kilkadziesiąt metrów od pierwotnego położenia. No cóż, pozostaje nam przeprawa w bród. Zdejmujemy buty, podciągamy nogawki spodni i naprzód. Nie jest to nasze pierwsze przejście przez górski potok, to jednak zrobiło wrażenie. Było… lodowato. Wydaje się, że przeprawa w styczniu przez francuską La Ligne, dopływ Ardeche, to była zabawa w kałuży w porównaniu do tego przejścia. W każdym razie zrobiło na nas wrażenie.

Stąd już tylko rzut beretem dzieli nas od naszego kampera. Jak się okazuje, tym razem nie jesteśmy na parkingu sami. W pobliżu zatrzymuje się włoski kamper.

Skrót wycieczki:

Podsumowanie

  • Cena strudla z herbatą w schronisku Onorio Falier All’Ombretta – 6,00 + 3,00 €
  • Trasa wycieczki dolina Ombretta – Forcella di Franzedas – 14,6 km. Przewyższenie 950 m.

Wskazówki

  • Zjedzenie przy stoliku własnych kanapek w schronisku Onorio Falier All’Ombretta kosztuje 3,00 €.