Okolice Cortiny d’Ampezzo warto odwiedzać również poza sezonem zimowym
Dzień zaczynam od walki z parkometrem. Kolejne próby opłacenia postoju na parkingu z wykorzystaniem karty bankowej spalają na panewce. Z drugą kartą ta sama sytuacja. Wygląda, jakby system nie działał. Pomogło dopiero wrzucenie monet. O dziwo udało mi się opłacić postój do dnia następnego.
Faloria
Ruszamy w kierunku stacji kolejki linowej Funivia Faloria. Ponieważ dzień wcześniej sprawdziliśmy trasę, więc znalezienie jej nie sprawia nam problemu.
Kupujemy bilety na przejazd w obie strony. Właściwie bez czekania startujemy w górę. Jedziemy prawie prywatnym wagonikiem. Oprócz nas w kabinie znajduje się człowiek z obsługi i jeszcze jedna para turystów.
Na stacji pośredniej Mandres dokonujemy dziwnej, bliżej niezrozumiałej operacji. Musimy przesiąść się do oczekającego po drugiej stronie platformy wagonika, którym jedziemy na stację Faloria. W tym czasie po sąsiednich linach w obie strony poruszają się puste wagoniki. Może kiedyś zrozumiem, o co chodziło.
Zdjęcie. W drodze na Falorię, po przesiadce na stacji pośredniej kolejki linowej. W dole widoczna Cortina d’Ampezzo.Zdjęcie. Na jednym ujęciu Cinque Torri, Avernau i Nuvolau.
Faloria wita nas słoneczną pogodą, chociaż jest chłodno. Jednak kilkusetmetrowe podejście stromym stokiem narciarskim skutecznie rozbiera nas z wierzchniego okrycia.
Zdjęcie. Rifugio Faloria. Na prawo wśród chmur Monte Cristallo.
Na szczęście odnajdujemy kierunkowskaz szlaku 213 i odbijamy ścieżką. Do skrzyżowania ze szlakiem 216 mamy do przejścia około 3,5 km. Szlak nie jest wymagający. Nie odbiega w każdym razie od innych w Dolomitach. Większej uwagi może wymagać w środku przebiegu na zboczu piargowym w miejscach, gdzie woda wymyła ścieżkę.
Bardzo atrakcyjny przebieg szlaku. Na początku widoczne są Cinque Torre z Avernau. Z czasem pojawia się nawet widok na Tre Cime po przeciwnej stronie. Oczywiście cały czas po przeciwległej stronie doliny dominuje Monte Cristallo (3221 m.n.p). Na na tym odcinku szlaku spotkasz niewielu turystów.
Zdjęcie. Motywem przewodnim tej wycieczki na pewno jest Monte Cristallo.Zdjęcie. Po środku zbocza widoczny przebieg naszego szlaku.
Od skrzyżowania ze szlakiem 216 szlak 213 w zasadzie prowadzi w dół. Trzeba być uważnym w trakcie zejścia wymytymi odcinkami szlaku. Tu spotkasz wielu turystów zmierzających w stronę Lago Sorapis, które my zostawiliśmy na kolejną wizytę.
Zdjęcie. Skrzyżowanie szlaków Tardeiba. Tu robi się trochę tłoczniej.Zdjęcie. Chociaż większość czasu szlak prowadzi wśród drzew, to i tak jest co podziwiać.
Na tym odcinku w większości szlak prowadzi w dół zalesionym stokiem. Otwiera się dopiero w okolicach Passo Tre Croci.
Zdjęcie. Parking na Paso Tre Croci. Jak widać zainteresowanie jest duże.
Passo Tre Croci
Tam też odnajdujemy przebieg szlaku 209 w kierunku Falorii. Szlak na początku na kilku odcinkach przebiega wzdłuż drogi SR48 delle Dolomiti, aby po chwili oddalić się w kierunku parkingu przy Rio Gere.
W sumie, to trochę celowo chcemy przejść przez Rio Gere. Chcemy ocenić możliwość ustawienia się na znajdującym tam parkingu. Okazuje się, że więcej ludzi pomyślało o tym samym. Na parkingu ustawionych jest wiele pojazdów i przyczep. Znajdzie się jednak zawsze jakieś miejsce dla Ciebie.
Zdjęcie. Parking Rio Gere. Jak widać znajdzie się jeszcze miejsce dla Ciebie.
Od tego miejsca skończyło się dobre. Do stacji kolejki szlak 212 poza 14 metrami spadku czeka ponad 460 m przewyższenia. Na szczęście po drodze można zatrzymać się na kilku punktach widokowych z ustawionymi ławeczkami. Ponieważ szlak wiedzie skrajem klifu jest więc co podziwiać.
Zdjęcie. Odcinek szlaku Rio Gere – Faloria polecam pokonywać w odwrotną stronę. Będzie zdecydowanie prościej.Zdjęcie. Już widać wagonik kolejki linowej.
Zjazd w stronę Cortiny znów w prawie prywatnym wagoniku. Oprócz nas zjeżdża jeszcze para turystów.
Zdjęcie. Cortina d’Ampezzo. Widok z jednego z licznych punktów widokowych na trasie szlaku nr 212
Podsumowanie
Koszt postoju na parkingu w zależności od długości postoju w godzinach – od 1,00€ do 7,50€.
Koszt biletu na kolejkę linową Faloria – 26,00 € (w tym powrót).
Szlak 212 Sentiero Panoramico Dolomieu oznaczono jako łatwy do przejścia z dziećmi. Tak, ale w kierunku Faloria – Rio Gere.
Trasa wycieczki Faloria – Passo Tre Croci – Rio Gere – Faloria – 11,9 km. Przewyższenie – 642 m.
Wskazówki
Prawdopodobnie opłacanie postoju z wykorzystaniem karty funkcjonuje tylko w godzinach pobierania opłat. W pozostałym czasie możesz opłacić postój wyłącznie monetami. Trzeba to potwierdzić. Parkometr przyjmuje monety od 0,10 do 2€.
Kolejka linowa na Falorię kursuje w określonych godzinach zgodnie z rozkładem. Pierwszy wjazd jest o godz. 8.30. Ostatni wjazd jest o godz. 16.30, natomiast zjazd o 17.00. Więcej szczegóły na stronie internetowej kolejki .
Kolejka Faloria ostrzega, że w czasie burzy może przerwać działanie. Należy wtedy szukać schronienia w najbliższym schronisku.
Parking Rio Gere można uwzględnić w planach postojowych. Dużo miejsca i bezpłatnie. Jedynym mankamentem może być bliskość drogi SR48.
Dzisiaj nie licz na samotność na szlaku. Będziemy w jednym z popularniejszych miejsc w Dolomitach
Pora rozstać się z Arabbą. Dzisiaj pobudka trochę wcześniej. Musimy przemieścić się na następne miejsce z takim wyliczeniem, aby pojawić się tam po godzinie 8, a przed 9.
Passo Falzarego
Dzisiaj naszym celem jest przełęcz Falzarego (Passo Falzarego) (2105 m n.p.m.). Znów do pokonania mamy około 10 km w linii prostej, ale 21 km po drodze. Trzeba przyznać, że droga jest bardzo klimatyczna, zwłaszcza przed samą przełęczą gdzie pokonuje się przewyższenie ponad 760 m. Zaliczając jedną agrafkę, widzisz powyżej dwie następne. Bardzo ciekawe uczucie.
Dojeżdżając, już widzimy, że będzie ciężko z parkowaniem. Wszystkie miejsca bezpłatne, które pierwotnie rozpatrywaliśmy na postój, są zajęte. Jedziemy na rezerwowe, czyli parking kolejki linowej Funivia Lagazuoi. O tej porze parking jest jeszcze pusty. Stoi tam zaledwie kilka pojazdów, więc mamy możliwość wybrania najlepszego do wyjazdu.
Zdjęcie. Nirvava na parkingu kolejki linowej Funivia Lagazuoi.
Cinque Torri
Tym razem nie skorzystamy z kolejki, by wjechać na górujący nad przełęczą Lagazuoi. Idziemy w całkiem innym kierunku. Naszym celem jest grupa Cinque Torri (2361 m n.p.m.). Bardzo widowiskowa formacja skalna utworzona z kilku szczytów wyrastających obok siebie.
Od parkingu ruszamy szlakiem 424 równolegle do drogi SR48. Dalej potwierdza się, że każda zatoczka przy drodze w pobliżu przełęczy zajęta jest przez parkujące samochody.
Zdjęcie. Parkingi o poranku. Trzeba trochę się napracować, żeby znaleźć wolne miejsce parkingowe w pobliżu Cinque Torri.
My idziemy u podnóża grupy Lagazuoi, którą zostawiamy za sobą. Przed nami szczyt Tofana. Dolomity są piękne. Naszego celu nie widać. Musimy trochę wspiąć się. Przecinamy drogę SR48.
Zdjęcie. Dolomity wczesnym rankiem.
Wspinamy się cały czas zalesionym zboczem. Cinque Torri nadal nie widać. Za to od czasu do czasu pojawiają się pięknę widoki za nami. Warto na zatrzymać się i chwilę odpocząć na szlaku. O tej porze spotkasz niewielu turystów. Większość i tak korzysta z możliwości wjazdu na Cinque Torri kolejką krzesełkową.
Zdjęcie. Czasem na szlaku warto spojrzeć za siebie.
Powoli wychodzimy ponad linię lasu. Zmienia się otoczenie. Staje się bardziej surowe, chociaż zieleń traw jeszcze to łagodzi. Pojawia się również cel naszego wypadu. Po prawej stronie przesłaniający wszystko szczyt Avernau (2648 m n.p.m), po lewej ledwie widoczne wierzchołki Cinque Torri. No i zagęszcza się ruch. Mijamy pierwszych schodzących szlakiem, widzimy w oddali idących pomiędzy Cinque Torri, a Avernau. Przed nami piękne formacje szczytów na południu.
Zdjęcie. Do celu naszej wędrówki jeszcze daleko. Cinque Torri ze szlaku.
W pobliżu Cinque Torri możemy mówić o wielonarodowym tłumie. Jak wszędzie, w co bardziej popularnych miejscach, tak i tu spotyka się cały świat. Restauracja w Rifugio Scoiattoli u podnóża grupy zapchana. Wszystkie wystawione obok leżaczki zajęte. Większość turystów zajęta jest przyjęciem odpowiedniej pozy do zdjęcia w social mediach. Trzeba to jakoś przeżyć.
Zdjęcie. Cinque Torri.
Muzeum Wielkiej Wojny
Chcemy podjeść bliżej grupy Cinque Torri. Wykorzystujemy do tego szlak 425. Szlak jest ciekawy dla miłośników historii. Prowadzi on bowiem przez częściowo odtworzone pozycje wojsk włoskich z okresu I Wojny Światowej. Odtworzono punkty obserwacyjne, ukrycia, stanowiska strzeleckie. Znalazło się miejsce na sztab i stanowisko artyleryjskie z armatą i całą obsadą w postaci ustawionych manekinów.
Zdjęcie. Włoska armata 75/27 model 1911 na stanowisku ogniowym.
Na wielojęzycznych tablicach przy większości obiektów znajdziesz opisy miejsca i jego przeznaczenia. Można tam chwilę pobłądzić w labiryncie przejść. Wbrew pozorom przejście nie jest łatwe, wymaga trochę koncentracji, zwłaszcza idąc w ogonku ludzi, czy mijając się z nimi w wąskich przejściach, schodach itp.
Zdjęcie. Odtworzony okop łącznikowy u podnóża Cinque Torri.
Avernau
Musimy kończyć nasz pobyt przy Cinue Torri. Zapowiadane na popołudnie burze ograniczają nasz czas. Przemieszczamy się w stronę Avernau do schroniska Rifugio Avernau szlakiem 439. Trzymamy się co prawda znaków szlaku, ale tu jest jeden wielki przedpt. W zasadzie ludzie są wszędzie na setce wydeptanych ścieżek. Każdy idzie swoją drogą. Chociaż większość trzyma się drogi łączącej oba schroniska. Mamy do pokonania około 1,5 km o przewyższeniu 170 m.
Zdjęcie. Avernau w całej okazałości. Widok z podnóża Cinque Torri.Zdjęcie. Schronisko Avernau.
Przy schronisku Avernau podobnie jak niżej. Dużo ludzi. Można jednak zaleźć sobie miejsce, żeby podziwiać otaczającą przyrodę z widokiem w kierunku schroniska Fedare. Stamtąd możesz dostać się do schroniska Avernau kolejką krzesełkową.
Zdjęcie. Widok z przełęczy Nuvolau w stronę schroniska Fedare.Zdjęcie. Przy schronisku Avernau kolejne przypomnienie o Wielkiej Wojnie.
Z zazdrością patrzymy na ludzi idących dalej szlakiem 439 na pionowym klifie w stronę widocznego schroniska Nuvolau (Rifugio Nuvolau) na szczycie Nuvolau (2574 m n.p.m).
Zdjęcie. Nuvolau. Na samym końcu widoczne schronisko o tej samej nazwie.
Powrót, który miał być spacerkiem
Rozpoczynamy schodzenie. Wybraliśmy do zejścia szlak 441 łączący bezpośrednio schronisko Avernau z naszym parkingiem. Na mapie wygląda to dobrze, w rzeczywistości jest gorzej. Na początku szlak biegnie typową górską ścieżką bez żadnych sensacji. Zastanawiają nas jednak pytania mijanych osób, czy jeszcze daleko do schroniska, a odeszliśmy zaledwie od niego na 200-300 m. Po chwili już wiemy dlaczego. Nasz ścieżka stopniowo zwęża się wijąc po piargu z Avernau. Ścieżka z dużą ekspozycją może sprawiać niektórym problemy z jej pokonaniem, co prawda idzie w zasadzie po poziomicy. Podziwiamy całe rodziny, które pokonują ją z mały dziećmi trzymającymi się za rękę. Po około pierwszym kilometrze czeka nas zejście. Trzeba przyznać, że dość wymagające. Lepiej jednak ten odcinek szlaku pokonywać w drugą stronę. Cały wysiłek pokonania szlaku jest jednak rekompensowany widokami, które się przed nami roztaczają. Jest pięknie.
Zdjęcie. Wąska ścieżka szlaku 441.
Po drodze wyprzedza nas ciekawy trzy osobowy zespół. Zespół, ponieważ nie byli to turyści. Mieli normalne wyposażenie, plecki, kije trekkingowe, ale po koszulkach rozpoznaję, że są to przedstawiciele straży pożarnej, policji. Widać, że byli w pracy, a nie na spacerze, ale wszystko z uśmiechem. Dotychczas nie spotkałem z czymś takim na szlaku. Myślę, że jako turysta mogę czuć się bezpieczniej.
Zdjęcie. Jeden z trudniejszych odcinków szlaku, który wymaga większego skupienia.
Zejście kończy się w połowie szlaku. Od tego miejsca do celu prowadzi szeroka ścieżka, która nie powinna niczym zaskoczyć.
Zdjęcie. Dolomity zaskakują ferią barw w środku lata.
W okolicach parkingu zmiana. Więcej jest wolnych miejsc na okolicznych miejscach parkingowych. Mamy jednak popołudnie nie ma się czemu dziwić.
Opłacamy parking i drogą SR41 jedziemy w stronę Cortina d’Ampezzo. Znów mamy co podziwiać po drodze. Człowiek zatrzymywałby się na każdym miejscu, gdzie można, żeby chwilę rozejrzeć się. Trudno to jednak zrobić jadąc w jednostajnym sznurku aut pokonujących kolejne zakręty. Na wjeździe do Cortiny zaskakuje nas uderzenie pioruna w pobliżu. Jednak prognoza pogody potwierdza się. Całe popołudnie co prawda mija bez burz, ale od czasu do czasu siąpi deszczyk.
W Cortinie d’Ampezzo nie udaje nam się ustawić na bezpłatnym parkingu przy Via del Parco. Koniec parkingu jest zajęty przez plac budowy, przez co parking jest zapchany. Zatrzymujemy się płatnym parkingu przy Via del Campi.
Zdjęcie. Nirvana na parkingu przy Via del Campi.
Zabezpieczeni w parasole ruszamy w miasto. Trudno tu jednak mówić o czymś spektakularnym. Jeden główny deptak z małą galerią handlową. Naszym celem jest rozpoznanie drogi do kolejki linowej, którą zamierzy wykorzystać w następnym dniu. Dzień kończymy małymi zakupami w lokalnym sklepie.
Zdjęcie. Corso Italia w Cortina d’Ampezzo
Podsumowanie
Przejazd Arabb – przełęcz Falzarego – 21 km.
Przejazd przełęcz Falzarego – Cortina d’Ampezzo – 17 km.
Trasa wycieczki – przełęcz Falzarego – Cinque Torri – Avernau – 10,7 km. Przewyższenie – 570 m.
Wskazówki
To, że w Arabbie podniesione są bariery na wjeździe na parking dla kamperów, nie oznacza, że jest on bezpłatny. Jest płatny w określonych godzinach. Opłatę uiszcza się w automacie ustawionym na wjeździe.
W trakcie parkowania na parkingu kolejki Funivia Lagazuoi uważaj na godziny postoju. W przypadku przyjazdu za wcześnie przed godziną 8 lub wyjazdu po 18 do rachunku zostanie doliczone dodatkowe 40,00 € (10,00 € dla samochodu osobowego i motocykla).
Jeśli chcesz zaparkować kamperem w okolicach przełęczy Falzarego w wysokim sezonie dobrym pomysłem jest przyjazd dzień wcześniej po godzinie 16 i swobodne wyszukanie sobie wolnego miejsca.
Wciąż w pobliżu Marmolady możemy podziwiać ją w całości
Zaczyna się nowy dzień w Malga Ciapela, więc nasz parking powoli się zapełnia. Po przeciwnej stronie parkingu kilkadziesiąt metrów ode mnie ustawia się osobówka. Nagle dolatuje do mnie swąd spalonych hamulców. Widać, że kierowca wiedział o tym, ponieważ chodził wokół samochodu i oglądał koła pojazdu. Świadczy to jedynie o zjeździe jaki, czeka Cię drogi czytelniku jeśli zechcesz odwiedzić te miejsce.
Arabba
W związku z tym, że mamy przed sobą zaplanowany postój w Cortina d’Ampezzo, a tam zatrzymujemy się na zwykłym parkingu, musimy zmodyfikować nasze plany. Musimy znaleźć miejsce do zrzutu szarej wody i uzupełnienia świeżej. Wbrew pozorom nie jest to łatwe. Albo korzystasz z oferty kampingu, albo innego miejsca. Niestety nie ma ich za wiele. Najbliższe sensowne dla nas znajduje się w miejscowości Arabba położonej zaledwie 8 kilometrów od nas w linii prostej. W górach jednak nic nie jest proste. Aby tam dojechać, mamy do pokonania 40 km krętych, wąskich górskich dróg.
Zdjęcie. Za każdym pokonywanym zakrętem pojawią się coraz bardziej ciekawe widoki.Zdjęcie. Dolomity z drogi w okolicach miejscowości Souraru (Soraru).
Zatrzymujemy się na gminnym parkingu Area Sosta Camper – Arabba. Zajmujemy jedno z ostatnich wolnych miejsc. Widać, że miejscówka cieszy się dużą popularnością. Wcale się temu nie dziwię. Malownicza miejscowość z wieżą kościoła na tle gór wygląda wręcz pocztówkowo.
Zdjęcie. Kościół Św. Piotra i Pawła Apostołów w Arabbie na tle gór.Zdjęcie. Nirvana na Area Sosta Camper – Arabba.Zdjęcie. Area Sosta Camper – Arabba, jak widać ze sporym obłożeniem.
Forcella Porta Vescovo
Trzeba w jakiś sposób zagospodarować czas, jaki mamy do dyspozycji. Szybki przegląd mapek i przewodników i już jest trasa do przejścia. Zamierzamy do tego celu wykorzystać znajdującą się tuż przy parkingu kolejkę linową Porta Vescovo.
Zdjęcie. Wjazd kolejką linową Porta Vescovo.
O tej porze koło południa w zasadzie jesteśmy jedynymi klientami kolejki. Możemy wręcz wybrać sobie wagonik. W każdym razie jest znów okazja do podziwiania coraz piękniejszych widoków, w miarę jak kolejka się wznosi. Górna stacja kolejki znajduje się na wysokości około 2 500 m. Pomimo że jechaliśmy praktycznie sami, na górze jest sporo turystów. Znaczne grono stanowią rowerzyści korzystający z możliwości zjazdu.
Zdjęcie. Widok na południe. Masyw Marmolady z okolic górnej stacji kolejki linowej.
Ze stacji roztacza się piękny widok w obie strony przełęczy. Na północ i na południe. Z jednej strony dolina Arabby, z drugiej widok na masyw Marmolady. Jakże inny od tego, który widzieliśmy poprzednio. Teraz cały masyw jest nachylony w naszą stronę, więc mamy możliwość podziwiania jego szczegółów do tej pory dla nas niewidocznych.
Zdjęcie. Widok na północ od stacji kolejki linowej.
My odchodzimy z głównego szlaku i prawie po poziomicy idziemy po zboczu. Stopniowo wyłania się leżące pomiędzy nami, a masywem Marmolada jezioro di Fedaia (Lagi di Fedaia – Lech de Fedaa). Z góry widzimy zaparkowane na parkingach nad jeziorem kampery. Mamy więc do zaznaczenia kolejne miejsce do zatrzymania się w przyszłości.
Zdjęcie. Jezioro Lagi di Fedaia u podnóża masywu Marmolada.
Na skrzyżowaniu szlaków zawracamy szlakiem 601 i zaczynamy podążać w kierunku celu naszej wyprawy, czyli przełęczy Padon (Passo Padon). Do celu idziemy z wykorzystaniem szlaków 601A, 680A i 680. Idziemy południowym zboczem, tak więc cały czas w zasięgu wzroku znajduje się masyw Marmolada i jezioro poniżej niego. Udaje nam się prawie dojrzeć dolinę w której staliśmy dzień wcześniej.
Zdjęcie. Na prawo od ścieżki Piz de Guda (2132 m) górujący nad Malga Ciapela, naszym poprzednim postojem.
Po drodze trafiamy na stado owiec skutecznie blokujące przejście szlakiem. Inni obchodzili stado bokami, co w terenie górzystym nie jest najprostsze. My przeszliśmy przez środek stadka, pomagając sobie trochę kijem. Wystarczyło dotknąć owcy, a ona odskakiwała na bok, robiąc przejście. W każdym razie przeszliśmy spokojnie. Dopiero później zobaczyłem ustawiony przy szlaku znak ostrzegający przed psami pasterskimi. Gdybym zobaczył go wcześniej, nie byłbym taki odważny.
Zdjęcie. Czasem trzeba przebić sie przez stado owiec na szlaku.
Passo Padon
Powoli zbliżamy się do schroniska Padon (Rifugio Padon). Jak zwykle schronisko z obłożoną restauracją. Nic dziwnego. Ze stacji kolejki linowej Padon II położonej trochę powyżej schroniska, co chwila wypluwana jest kolejna porcja turystów.
Zdjęcie. Rifugio Padon.
W pobliżu stacji kolejki zatrzymujemy się na krótki odpoczynek. Robimy sobie sesję zdjęciową z pierwszowojenną armatą. Co ciekawe można je spotkać także w innych miejscach. Na przykład jedna znajduje się w pobliżu Passo Tonale. Nie są to żadne pomniki. Są pozostałością po Wielkiej Wojnie. W jej trakcie wysiłkiem często kilkuset ludzi wciągano armatę na górę, gdzie była poważnym wzmocnieniem prowadzonych walk. Po zakończeniu wojny nie było woli i potrzeby, żeby ją stamtąd ściągać. Teraz stanowią żywą pamiątkę tamtych strasznych czasach.
Zdjęcie. Pierwszowojenna pamiątka wycelowana w masyw Marmolady.
Pora wracać. Łapiemy się śladu szlaku i idziemy w stronę przełęczy Padon i dalej Arabby. I tu następuje zacięcie. Przejście przez przełęcz jest przegrodzone budową. Nie ma żadnego obejścia. Na wywieszonej informacji jest obejście, ale trzeba nadłożyć ponad 9 km. Druga droga to powrót tym samym szlakiem przez Porta Vescovo. Szkoda, że nigdzie wcześniej nie było takiej informacji. Zaplanowalibyśmy naszą trasę trochę inaczej. Ruszamy sprintem. O 16.50 z Porta Vescovo odjeżdża ostatni wagonik w dół. Mamy godzinę, a znaki na szlaku wskazują 1,5 godziny do celu. Połykamy dosłownie kolejne metry szlaku. Pokonaliśmy szlak wokoło godzinę. Nadaremnie. Widzę ostatnie cztery osoby wsiadające do wagonika. Do mnie obsługa macha, że już koniec. Trudno.
Zdjęcie. Tam gdzieś pod nieczynną kolejką wije się nasz szlak powrotny do Arabby.
Łapiemy oddech. Pozostaje nam jedyna droga zejścia szlakiem 698. Przed nami trochę ponad 4 km zejścia o spadku 875 m. Trzeba mocniej zawiązać buty.
Zdjęcie. Udaje nam się spotkać po drodze świstaki.
Początek szlaku w miarę przyzwoity. Od połowy trzeba czasami rozglądać się za znakami szlaku. Widać, że szlak nie jest za często używany. Trafiają się miejsca z dużą ekspozycją pionową, ale do pokonania. Końcówka to strome zejście narciarskimi trasami zjazdowymi. Trochę trudno się schodzi. Pomagają kijki trekkingowe.
Zdjęcie. Ledwie widoczna ścieżka powrotna czasem myliła drogę.
W końcu docieramy do naszego kampera.
Podsumowanie
Przejazd – Malga Ciapela – Arabba – 40 km.
Trasa wycieczki Porta Vescovo – Passo Padon – Arabba – 12,6 km. Przewyższenie 347 m. Zejście 1249 m.
Wskazówki
Na Passo Padon możesz dostać się od strony Marmolady z wykorzystaniem kolejki krzesełkowej Padon II.
Zaczynamy kolejny dzień naszej wyprawy w pięknej dolinie otoczonej wyniosłymi szczytami, w tym najwyższym z grupy Marmolada Punta Penia (3343 m).
Pomimo tego, że jest poniedziałek parking pod kolejką linową stopniowo zapełnia się. Dwadzieścia minut przed otwarciem kolejki przed kasą ustawiła się już spora kolejka do wjazdu na Marmoladę.
My trochę dąsamy się na kolejkę linową. Jeszcze niedawno, kiedy nie funkcjonował automatyczny parking, koszt postoju można było odliczyć przy zakupie biletów na kolejkę. Teraz z bezdusznym automatem nie podyskutujesz. Do tego na górze nie ma szlaków dla nas. Więc rezygnujemy z wjazdu na górę. Tym razem pozostajemy w dolinie. Naszym celem jest Rifugio Onorio Falier All’Ombretta położone u podnóża Punta Penia.
Malga Ombretta
Od samej stacji kolejki linowej trzymam się znaków szlaku turystycznego. Od samego początku szlakiem razem z nami idą inni turyści. Nie jakieś tłumy, ale jest ktoś w zasięgu wzroku. Po drodze mijamy zagrodę ze znudzonymi alpakami. Jedna dała sobie spokój i nie miała nawet siły machać ogonem.
Zdjęcie. Chyba zapowiada się gorący dzień, a my na szlaku.
W stronę doliny Ombretta (Val de Ombretta) można dojść co najmniej trzema drogami. Co prawda wiodą w różnych kierunkach, ale spotykają się w tym samym miejscu. My oczywiście wybieramy najbardziej pokręconą ścieżkę, czyli szlak 610. Teoretycznie szlak najkrótszy, ale za to z najbardziej wymagającym przebiegiem. Wspinamy się mozolnie, mamy więc czas na częste przerwy na podziwianie widoków, a jest co podziwiać wokół. Szlak prowadzi bezpośrednio w pobliżu potoku Pettorina (Torrente Pettorina), którego wody widowiskowo kaskadami spadają w dół. Na naszej części szlaku spotykamy niewielu turystów. Większość korzysta z łatwiejszego podejścia dwoma pozostałymi szlakami. Te akurat są bardzie przystosowane do ich pokonywania w towarzystwie czworonogów.
Zdjęcie. Nasz szlak cały czas przebiega w pobliżu spadających wód Torrente Pettorina.Zdjęcie. Widok ze szlaku w stronę doliny Malga Ciapela
W końcu wchodzimy na połączenie szlaków. I znów nie trzymamy się „autostrady”. Odnajdujemy odejście w bok szlaku 610 i idziemy skrótem w stronę doliny. Z daleka widzimy już zabudowania Malga Ombretta. Jest to pierwsze miejsce na szlaku, gdzie można odpocząć i coś zjeść. Tak też robi część turystów. Spora część jednak kontynuuje przejście do położonego ponad 1,5 km dalej schroniska Onorio Falier All’Ombretta.
Zdjęcie. Zbliżamy się do Malga Ombretta. Widać już dach i zmierzających w jej kierunku turystówZdjęcie. Malga Ombretta. Jak widać cieszy się zainteresowaniem wśród turystów.
Rifugio Onorio Falier All’Ombretta
My też po krótkim odpoczynku ruszamy dalej. Za Malga Ombretta trzymamy się znaków szlaku, który idzie prawie po warstwicy prawym zboczem doliny w kierunku schroniska.
Zdjęcie. Rozejście szlaków za Malga Ombretta. Ślad prawego przebiega przez piarg. Lewy idzie środkiem doliny. Wybieramy prawy.
Bardzo ładny odcinek do przejścia wąską ścieżką wśród falujących traw. Trochę bardziej wymagający jest końcowy odcinek, gdzie do schroniska trzeba pokonać niewielkie przewyższenie.
Zdjęcie. Może dla tak krótkich chwil warto wybrać prawy szlak.
Tu znów robi się większy ruch. W tym miejscu szlak łączy się ze ścieżką biegnącą środkiem doliny. Przed nami powoli pojawia się piętrowy kamienny budynek schroniska Onorio Falier All’Ombretta z biało – niebieskimi okiennicami.
Zdjęcie. Zbliżamy się do schroniska Onorio Falier All’Ombretta.
Samo schronisko rozłożyło się na skalnej półce zawieszonej nad doliną Ombertta. Ze względu na swoje położenie cieszy się dużą popularnością, także wśród najmłodszych turystów. Częściowo do tego przyczyniają się zwierzęta domowe hodowane w zagrodach przy schronisku. Do tego spacerujące swobodnie stadko kur nadaje sielskiego klimatu.
Zdjęcie. Kury mają dużo swobody wokół schroniska.
Znajdujemy wolny stolik i zamawiamy po porcji strudla jabłkowego z herbatą. Chyba trochę zaskoczyłem sprzedawczynię, ponieważ dwa razy upewniała się, że chcę herbatę, a nie tak jak wszyscy pozostali kawę. W każdym razie strudel z herbatką z cytryną w takim otoczeniu smakował wyśmienicie. Warto było zatrzymać się na chwilę.
Zdjęcie. Strudel jest znacznie smaczniejszy w takim otoczeniu przyrody.
Powoli rozstajemy się ze schroniskiem Onorio Falier All’Ombretta. Żeby nie wracać tą sama drogą idziemy dalej szlakiem. Mijamy teren schroniska i zaraz za nim schodzimy ze szlaku w lewo. Przechodzimy szeroką ścieżką poniżej schroniska. Pod skałą mijamy pozostałości jakichś bliżej nieokreślonych budynków, chociaż jeden z nich ma świetnie zachowany szklany dach. Na skrzyżowaniu dróg schodzimy w prawo w dolinę Ombretta. Tym razem wracamy środkiem doliny. Nie sposób się zgubić. Droga jest jedna, otoczona monolitycznymi szczytami górskimi. Środek to wyschnięte koryto potoku Pettorina. Tak szczerze, to nie wiem skąd się bierze woda w tym potoku, kiedy wypływa on malowniczą kaskadą w stronę Malga Ciapela.
Zdjęcie Szlak środkiem doliny. Widok w kierunku schroniska Onorio Falier All’Ombretta.
Przechodzimy obok wciąż obleganej przez turystów Malga Ombretta. Tym razem trzymamy się „właściwego” szlaku 610. Idziemy szeroką wygodną ścieżką z lekkim spadkiem. Nic dziwnego, ze wielu wybiera tę drogę. Jest po prostu wygodniejsza. W bardziej eksponowanych miejscach ścieżka zabezpieczona jest stalowymi linami. Wszystko to z widokami na piękną dolinę w kierunku Malga Ciapela. Po drodze mijamy się z quadem. Już wiemy, skąd się bierze zaopatrzenie w obu schroniskach.
Zdjęcie. Szlak powrotny jest równie widowiskowy.
Forcella di Franzedas
Dochodzimy do rozejścia szlaków. Dotarcie do doliny Ombretta zajęło nam mniej czasu, niż planowaliśmy. Postanawiamy wracać do kampera, ale trochę okrężną drogą. Nie mamy za dużego wyboru. Zostaje nam szlak 684 przez przełęcz di Franzedas (Forcella di Franzedas; 2030 m). Jeszcze nie zacząłem, a już pomstuję nad własną głupotą. Przecież mamy do pokonania kolejne 320 m przewyższenia.
Szlak na początku budzi moje wątpliwości. Odgrodzone pastuchem pod napięciem przejście drogą, bez żadnej możliwości rozłączenia, jak to ma miejsce zazwyczaj. Udaje nam się jakość prześliznąć pod drutami. Potem pokonanie świeżo „zaminowanego” przez krowy odcinka szlaku. Wywrócony kierunkowskaz szlaku. Małe problemy ze znalezieniem go w terenie. Wszystko to nie napawa optymizmem. W końcu jednak udaje się. Trzymamy się ścieżki. Znów mamy dużo czasu na podziwianie wyłaniających się i zmieniających się z każdym metrem widoków. Zdjęcie zrobione kilka metrów temu jest gorsze od zrobionego teraz. Te natomiast będzie nieaktualne za chwilę. Warto jednak czasem zatrzymać się na szlaku i rozejrzeć się wokół. A jest co podziwiać. Po drodze mijamy tylko kilka osób.
Zdjęcie. Wysiłek przy przejściu szlakiem wynagradzany jest pięknymi widokami.
Ostatni odcinek podejścia po przełęcz jest ciężki. Nie trudny, ale ciężki. Idziemy po ostro idącym w górę piargu luźnych kamieni. Na szczęście po prawej mamy rozciągniętą stalową linę, która znacznie ułatwia wchodzenie. Po drodze mijamy parę schodzących turystów. Sądząc po jej minie, nie uważała ona pokonywania tego odcinka szlaku w dół jako najrozsądniejszego.
W końcu zdobywamy przełęcz di Franzedas. Zalegamy w trawie. Sądząc po stanie jej wydeptania, nie jesteśmy jedynymi, którzy tak zrobili. To jak dwa światy. Z jednej strony zielona urocza łączka ucięta nożem. Z drugiej kamieniste zbocze ostro schodzące w dół.
Zdjęcie. Widok z Forcella di Franzedas.
Po chwili odpoczynku i podziwianiu okolicy ruszamy dalej. Środkowy odcinek szlaku to przejście po poziomicy. Schody zaczynają się od skrzyżowania szlaków. Schodzimy szlakiem 687. Szlak ostro schodzi w dół w kierunku Malga Ciapela. Trzeba uważać przy stawianiu stóp, żeby nie zjechać w dół ścieżki.
Zdjęcie. Nie zawsze na szlaku jest ciężko.
W końcu po pokonaniu kilkunastu kolejnych nawrotek wychodzimy w kierunku mostu nad potokiem Pettorina. Tyle, że tu nie ma mostu w ciągu szlaku. Potok w tym miejscu nie jest szeroki, ale go nie przeskoczysz. Miotamy się po brzegu, szukając przeprawy. No tak, most leży zniesiony kilkadziesiąt metrów od pierwotnego położenia. No cóż, pozostaje nam przeprawa w bród. Zdejmujemy buty, podciągamy nogawki spodni i naprzód. Nie jest to nasze pierwsze przejście przez górski potok, to jednak zrobiło wrażenie. Było… lodowato. Wydaje się, że przeprawa w styczniu przez francuską La Ligne, dopływ Ardeche, to była zabawa w kałuży w porównaniu do tego przejścia. W każdym razie zrobiło na nas wrażenie.
Stąd już tylko rzut beretem dzieli nas od naszego kampera. Jak się okazuje, tym razem nie jesteśmy na parkingu sami. W pobliżu zatrzymuje się włoski kamper.
Skrót wycieczki:
Podsumowanie
Cena strudla z herbatą w schronisku Onorio Falier All’Ombretta – 6,00 + 3,00 €
Trasa wycieczki dolina Ombretta – Forcella di Franzedas – 14,6 km. Przewyższenie 950 m.
Wskazówki
Zjedzenie przy stoliku własnych kanapek w schronisku Onorio Falier All’Ombretta kosztuje 3,00 €.
Po małych przygodach z techniką ruszamy dalej. Naszym celem Dolomity
Czas sprawdzić jak sprawuje się nowy zakup do samochodu, czyli akumulator. W końcu ładował się ładnych kilkanaście godzin. Próba odpalenia. Jest. Udało się. Ruszamy dalej.
Przed nami dosyć długi skok. Mamy do pokonania 235 km. Chcemy znaleźć się w Dolomitach w okolicach grupy Marmolada, a dokładniej Malga Ciapela.
Val di Sole
Nie wybieramy najprostszej drogi. Jedziemy przez dolinę Val de Sole znaną nam z poprzedniego wyjazdu. Jak zwykle przejazd drogą na odcinku Tresenda – Cles robi duże wrażenie. Pierwszy postój robimy na przełęczy Tonale (Passo Tonale). Wracają miłe wspomnienia z poprzedniego roku. Podziwiamy piękne góry. Wydaje się, że Passo Tonale jest bardziej zatłoczone. Może jest to wynikiem tego, że jesteśmy tu w niedzielę.
Zdjęcie. Widok na Passo Paradiso z Passo Tonale.ZDjęcie. Nirvana na Passo Tonale.
Sporo ruchu jak zwykle generują motocykliści, którzy na tutejszych drogach czują spełnienie. Po drodze mijamy wjazdy do Peio, Rabbi i Fondo. Jest pokusa żeby skręcić w bok i odwiedzić piękne miejsca.
Zdjęcie. Jeszcze jesteśmy na Val di Sole.
Po drodze widzimy nowy biznes z którym tylko tu się spotkaliśmy. Na co bardziej spektakularnych zakrętach siedzi pod parasolką człowiek z aparatem fotograficznym strzelający fotki pokonującym je pojazdom. Trochę dalej umieszczone są banery z kontaktem do fotografa. Jeśli chcesz mieć na swoim portfolio taką pamiątkę to najprostsza droga żeby ją pozyskać. To będzie zdjęcie naturalne, a nie jakaś ustawka.
Zjeżdżamy ze znanej nam drogi i przemieszczamy się doliną rzeki Adige. Teraz przez chwilę dla odmiany jedziemy po płaskim. Zdarzają się nawet dłuższe proste przebiegi. Jest jednak co podziwiać. Piękne położona dolina pośród stromych zboczy otaczających gór.
Zdjęcie. Droga SS12. Okolice miejscowości Salorno. Nad drogą na skale zwieszony zamek Salorno (Castelo Salorno).
Dolomity
Ciekawie zaczyna się w okolicach Neumarkt – Egna, gdzie ponownie zaczynamy się wspinać. Coraz większy ruch na szczęście w przeciwną stronę świadczy, że wjeżdżamy na popularne tereny. Takie nazwy mijanych miejscowości jak Predazzo mówią same za siebie, zwłaszcza miłośnikom białego szaleństwa.
Zdjęcie. Wspinamy się mozolnie po pionowej skale nad doliną rzeki Adige.Zdjęcie. Przejazd przez Vigo di Fassa.
Prawie cały czas trzymamy się drogi SR48 w stronę Cortina d’Apezzo. W Canazei – Cianacei zjeżdżamy na klimatyczną drogę SS641. Do przejechania pozostało nam ok 20 km. Ostatnie kilka kilometrów trasy jadę na drugim biegu wspomagając się hamulcem. Wreszcie zatrzymujemy się na parkingu kampingu Malga Ciapela Marmolada. Wysiadając czuję bijące ciepło od hamulców. Trochę dostały przy zjeździe.
Zdjęcie. Droga SP641. Jeszcze tylko kilka kilometrów zjazdu i kilkadziesiąt pętelek i będziemy na miejscu.
Idziemy spróbować znaleźć miejsce na kampingu. Niestety właściciel z uśmiechem stwierdza, że jest pełen i kampera już nie zmieści. Cóż, modyfikujemy nasze plany. Stajemy na płatnym parkingu kolejki linowej Marmolada (Funivie Marmolada). Jesteśmy jedynym pojazdem na parkingu.
Zdjęcie. Malga Ciapela.
Dzień kończymy krótkim spacerem po okolicy.
Zdjęcie. Czytelnia na wolnym powietrzu.Zdjęcie. Dolina to nie tylko turyści.
Podsumowanie
Koszt postoju na parkingu Area Sosta Camper – Tirano –
Przejazd Tirano – Malga Ciapela – 235 km.
Wskazówki
Szlak w stronę miejscowości Sottogouda jest nadal zamknięty, chociaż jest już jakaś pespektywa. Prowadzone są prace na szlaku w celu jego udrożnienia po szkodach wyrządzonych przez wodę.